Moja czerwona nić.

Moja czerwona nić.

niedziela, 12 stycznia 2014

9. Tak.. będzie miło.. bardzo miło..

Obudziłam się w świetnym humorze. Wszystko układało się dobrze. Wczorajsze zakupy z An wykorzystałyśmy żeby się lepiej poznać. Zgarnęłam komórkę ze stolika. 2 nieodczytane wiadomości.
Andżelika i Bill.
Bill "przyjdź do nas o 15". Odpisałam "nie przyjdę sama ;) nie pytaj. Niespodzianka."
Andżelika "Amanda przyjedzie o 13, wpadnij wcześniej."
O kurwa..  Jest 12. Przecież prosiłam Georga, żeby mnie obudził! Walić to, pewnie zapomniał. Bynajmniej się wyspałam.
Podeszłam do wczorajszych zakupów i wygrzebałam z nich czarne spodenki z ćwiekami, czerwoną koszulę i czarną bokserkę. Z szuflady wyjęłam bieliznę i nawet nie fatygowałam się żeby wyjść do łazienki tylko ubrałam się w garderobie. Tak na marginesie, niech mi ktoś przypomni że muszę tu posprzątać..
Umalowałam się i rozpuściłam przycięte włosy. Zeszłam na dół i przeczytałam kartkę wiszącą na lodówce. A więc Geo mnie budził tylko warknęłam, żeby spierdalał. No, nie jestem miła kiedy jestem w półśnie. Teraz jest u bliźniaków gdzie miałam się pojawić o 15. Włożyłam klucze do kieszeni tak samo jak telefon i wyszłam. Zamknęłam drzwi na klucz a następnie przeszłam przez ulicę.
12:30. Myślę że się wyrobiłam.
Zapukałam. Otworzyła mi ta ponoć wredna sąsiadka.
-Dzień dobry. Jest An?
-Tak, wejdź. - co oni pieprzą? Przecież ona nie jest wredna!
-Andżelika! Koleżanka do ciebie! - zawołała w stronę schodów. Po chwili pojawiła się na nich An.
-Amanda za chwilę przyjedzie. Co robimy do tego czasu? - zapytała witając mnie.
-Może śniadanie? Jestem głodna.
-W sumie to ja też. - przyznała klepiąc się po brzuchu.
-Na co masz ochotę? - zapytała An kiedy stałyśmy już przed lodówką.
-Jajecznica? - podsunęłam.
Po 10 minutach wszystko było gotowe i zjedzone. Oczywiście ciocia Andżeliki też z nami zjadła. Kiedy jej ciotka wyszła z kuchni An zapytała:
-Umówiłabyś mnie z Georgem? - spuściła wzrok.
Zakrztusiłam się wodą którą piłam a Andżelika podskoczyła z krzesła i poklepała mnie po plecach.
-Podoba ci się Geo?- zapytałam dla upewnienia. Kiwnęła głową.
-W takim razie spróbuje was umówić - obiecałam.
Było 5 po 13 kiedy do domu ktoś zapukał.
An poszła otworzyć i za chwilę wróciła do salonu z dziewczyną z niebieskimi włosami i bladą cerą. Nie wiem czemu ale wydawało mi się, że będę miała z nią problemy. Gdy poznawałam An nie czułam tego. Mimo wszystko uśmiechnęłam się i uścisnęłam jej dłoń.
Tak jak obiecałam Billowi, przyszłam z An i Amandą do nich o 15.
Weszłam bez pukania i wmaszerowałam do salonu a za mną dziewczyny. Chłopaki standardowo siedzieli na kanapie. Bill siedział przy oparciu więc najbliżej. Rzuciłam się tyłem na kanapę tak że głowę miałam na jego kolanach a nogi za oparciem.
-Poznajcie się. Chłopaki, to Amanda i Andżelika.- wskazałam na obie dziewczyny. - dziewczyny, to Bill, mój chłopak-wskazałam na czarnego - a tam siedzą Georg, Gustav i Tom.
Chłopaki uściskali dziewczyny a ja dyskretnie przypatrywałam się Amandzie. Oczy jej świeciły kiedy patrzyła na Billa. Muszę ją mieć na oku. Uh..
Podskoczyłam nagle.
-Tom!- zawołałam. - musimy pogadać. Teraz, zaraz.
-Ok. To chodź na górę. - powiedział dredziarz. Bill rzucił mu ostrzegawcze spojrzenie.
Tom jest moim przyjacielem, muszę z nim porozmawiać.
-Co mi chciałaś powiedzieć?
-Po pierwsze. Amanda się dziwnie patrzy na Billa. Po drugie..  jak mi i Billowi się nie uda wyjadę do Mercedes, do mojej siostry..- ostatnie zdanie powiedziałam prawie że niesłyszalnie.
-Oszalałaś?! [..] -zaczął kląć i tłumaczyć mi że tak nie można. Przecież Geo się załamie i takie tam.
Do pokoju wparowała reszta słysząc krzyki Toma.
-Co się dzieje? - zapytał Gustav. Zignorowałam go i zwróciłam się do Toma.
-Nie krzycz na mnie. To już postanowione.
-A oni? Co im powiesz?! - wskazał ruchem dłoni na stojących w drzwiach przyjaciół i Amandę.
-Nic, Tom, nic. I ty też nic nie powiesz. Jako przyjaciel uszanuj moją decyzję.
-Co się tu dzieje do cholery?! - wydarł się Bill. Odwróciłam się w jego stronę.
-Jeśli będziesz uważał na to co robisz powiem ci. Do końca wakacji został miesiąc. Jeśli do końca wakacji, Polskich wakacji nic się nie stanie, obiecuję, że ci to powiem. A teraz zaufaj mi i nie pytaj. Georg, ja już wrócę do domu. Muszę porozmawiać z Mercedes w sprawie ślubu z Pawłem.
-Jakiego kurwa ślubu?! - krzyknął Bill.
-Uspokój się. Jestem druhną, wybieram suknie dla druhen i panny młodej. - odpowiedziałam schodząc powoli po schodach.
U siebie w pokoju włączyłam Skype i zadzwoniłam do Mer. Lubiłam ją tak nazywać. Kiedyś drażniąc się z nią powiedziałam tak do niej i już tak zostało.
Rozmawiałam z nią przez prawie dwie godziny i uzgadniałyśmy kolor i krój sukienek. Dowiedziałam się, że nie chce mieć sukienek od znanych projektantów tylko zwykłe, uszyte przez dobrą krawcową. Postanowiłam zrobić jej niespodziankę. Jak zakończyłam rozmowę, wygrzebałam spod łóżka walizkę i wpakowałam tam rzeczy na dwa dni. Zadzwoniłam na lotnisko i zarezerwowałam bilet do Polski na najbliższą godzinę. Lot miałam za 1,5 godziny. Podczas rozmowy z siostrą przypomniałam sobie jak kiedyś na strychu znalazłyśmy suknię ślubną mamy.
  -co sądzisz? - zapytała mnie Mer przymierzając ją przed lustrem. Miała wtedy 15 lat.
-jesteś piękna. Jak mama- odpowiedziałam. Suknia była cała biała, do podłogi. Góra obszyta czarną koronką, bez ramiączek wstrzymywała się tylko na piersiach. Dół sukni falował przy najlżejszym powiewie przeciągu. Nie była ciężka. Wręcz przeciwnie. Była delikatna, lekka. Bez zbędnych ozdób. Marszczona przy dole. Nie kłamałam. Wyglądała jak księżniczka. Była bezpretensjonalnie piękna. Naturalna. Taka delikatna. Jej blond włosy opadały kaskadami na ramiona. Niewinna, delikatna, piękna, wyzwolona. Jak anioł. Od zawsze mi go przypominała, w tym dniu jeszcze bardziej.
To było jedno z tych wspomnień których jako siostra nie powinnam zapominać. I nie zapomniałam.
-Georg, wyjdź przed dom. Musisz mnie zawieźć na lotnisko.- powiedziałam do komórki a Geo przerażony wybiegł jak petarda od Kaulitzów.
-Julka! Co ty wyprawiasz?! - krzyknął. Za nim wybiegła reszta. Tom przerażony patrzył na brata.
-Julka, co on ci zrobił?! - powiedział Tom przytulając mnie i patrząc na Billa. Czarnowłosy prychnął.
-Gdzie się wybierasz? - zapytał Bill. Wiedział, że nie wyjeżdżam.
-Wracam do Polski..- zanim dokończyłam wszyscy zaczęli mnie wypytywać dlaczego.-.. na dwa dni.- dokończyłam.
-Po co? - zdziwiła się An.
-Muszę coś załatwić. Tknęło mnie serce, muszę po coś wrócić. Dla Mer.
-Nie bój się. My się zaopiekujemy twoimi koleżankami. - wyszczerzył się Bill.
-No nie wątpię. Oby nie za bardzo.- mruknęłam pod nosem ale Tom usłyszał.
-Chodź na chwilę.. - odciął mnie na bok i trzymając mnie za ramię, pochylił się, żeby spojrzeć mi w oczy.
-Będę miał ją na oku. Obiecuję. Nie spuszczę ich z oczu jak cię nie będzie i będę cię informować co się dzieje. Bill nie jest taki głupi, nawet jej nie zauważa.
-No mam nadzieję- burknęłam.
Wróciliśmy do zebranych, pożegnałam się z nimi i razem z Georgem ruszyliśmy na lotnisko.
Rozmawialiśmy przez całą drogę na lotnisko. Pożegnał mnie ojcowskim całusem w czoło i poczekał aż zniknę mu z oczu gdy wejdę za bramkę.
Nie lecieliśmy długo. Chyba godzinę. Nawet nie zwracałam uwagi. Na pokładzie zajęłam się pisaniem. Dawno tego nie robiłam. Pisałam kiedyś wiersze, piosenki, opowiadania, bajki. Ceniłam to że potrafię swoje uczucia i wyobraźnie przelać na papier.
W Polsce już zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Mama nieźle się zdziwiła widząc mnie w progu.
Wyjaśniłam jej o co chodzi i razem, z uśmiechami na twarzach pognałyśmy na strych. Wygrzebałyśmy z metalowej skrzyni suknię ślubną mamy. Biały delikatny materiał prześlizgiwał mi się przez palce. Kolejne wspomnienie Mercedes wróciło.
Przez okno przyglądałam się jak moja siostra ucieka przed Pawłem śmiejąc się. Padało. Byli cali mokrzy. Im to nie przeszkadzało. Mieli siebie. Chciałam wtedy być kiedyś tak szczęśliwa jak ona. Paweł dogonił ją i przyciągnął do siebie. Położyła mu ręce na klatce piersiowej. Pocałował ją. Wydawali się być szczęśliwi. Mer zawsze była szczęśliwa, przy Pawle rozkwitała. Widziałam to i rozumiałam chociaż sama jeszcze nie znałam znaczenia słowa miłość.
Ułożyłam materiał w zgrabną kostkę i spakowałam do pudełka. Wróciłam z mamą na dół i weszłam do swojego dawnego pokoju. Dłonie oparłam na biodrach i przyjrzałam się pomieszczeniu. Było tu pełno moich rzeczy. Skoro jestem w Polsce to ruszę dupę na spacer chociaż.
-Dokąd się wybierasz?- zawołała mama z kuchni.
-Idę przejść się po starych śmieciach. - zażartowałam i wyszłam.
Miałam wrażenie, że miasto się zestarzało, zmieniło. To nie było to miasto w którym dorastałam. Było inne.
Bezwiednie ruszyłam w stronę parku. Na ławkach jak zwykle rozsiadła się moja dawna paczka. Siedzieli do mnie plecami i tylko Zoey (jest Polką, ma tylko amerykańskie imię) stała do mnie twarzą. Na mój widok zaczęła się drzeć i skakać ze szczęścia. Wszyscy myśleli że oszalała. Zoey była drobną blondynką. Jej grzywka luźno opadała po boku a blada cera kontrastowała z wielkimi fiołkowymi oczami. Nikt nigdy nie wątpił że kiedyś wyląduje w wariatkowie. Jak dotąd jej nie zamknęli więc jest jeszcze szansa. Ale tak na serio to jest pozytywnie jebnięta. Kiedy kogoś nie lubiła stawała się wredną suką. Czasami aż do bólu była szczera. Podeszłam do jednego z chłopaków wgapionych w Zoey skradając się i wrzasnęłam mu do ucha. Uwielbiałam tak robić chłopakom z naszej grupy.
Wszyscy zaczęli się śmiać a ja zauważyłam że biedny chłopak który przeżył szok musiał być nowy gdyż mnie nie poznał.
-Ah, ty jeszcze nie miałeś okazji poznać naszej krzykaczki. - zażartował Kuba.- uwielbia nam tak robić.
Wszyscy wyściskali mnie a Zoey dała buziaka w usta.
Moja najlepsza przyjaciółka jest bi więc nie przejęłam się tym.
-A ty nie siedzisz w Niemczech? - zapytał Tomek. Tomek był tym który zawsze zachowywał trzeźwość umysły a po pijaku pierdzielił po czesku.
-Wróciłam na dwa dni. Jutro w nocy już mnie tu nie będzie.
-Obiło mi się o uszy że jesteś z Kaulitzem. - zaćwierkała Zoey.
-No tak. Z jednym się przyjaźnie a z drugim jestem - zaśmiałam się. Wyjazd do Niemiec miał być nowym początkiem. Z Zoey musiałam utrzymywać kontakty, tyle że jej rodzice znowu pewnie się wściekli i odcięli jej internet.
Posiedziałam z nimi chwilę a następnie wróciłam do domu.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo tęskniłam za tą wariatką. Już jutro miało mnie tu znowu nie być. Zagryzłam wargi i poszłam prosto do siebie.
Tom do mnie zadzwonił w chwili kiedy miałam zanurzyć się w przygotowanej przez mamę kąpieli.
-Ale masz wyczucie- jęknęłam do komórki.
-A co właśnie robisz?
-Stoję naga przed wanną i marznę.
-To rzeczywiście mam wyczucie.
-Chciałeś coś ważnego?
-Powiedzieć ci tylko że próbowała go złapać za rękę ale on nie zauważył tego i zaczął rozmawiać z Georgem gestykulując.
-Trzymaj ich od siebie z daleka. Jutro o 22 powinnam już być w Loitsche.
-Wejdź już do tej wanny bo aż tutaj słyszę twoje szczękanie zębami. Pa.
-Pa. - zakończyłam rozmowę i wskoczyłam do wanny.
*
Następnego dnia obudziła mnie Zoey wskakując na moje łóżko.
-Wstawaj śpiochu. Zabieram cię na zakupy. Jutro cię tu nie będzie a chcę mieć jakieś pamiątki. - pomachała mi aparatem przed twarzą. Kto by pomyślał że w tym małym ciałku jest tyle siły i energii. Muszę ją chyba wziąć ze sobą.
-A co jak ci powiem, że chcę żebyś jechała ze mną? - wydukałam z głową pod kołdrą.
-Chętnie wyrwę się z tej dziury- powiedziała siadając mi okrakiem na brzuchu. Zdjęła mi kołdrę z głowy robiąc dziubek i marszcząc zabawnie nos. Zachowywała się jak dziecko próbujące rozśmieszyć starszą siostrę.
Zepchnęłam ją z siebie ze śmiechem i usiadłam po turecku na łóżku.
Zoey stanęła przed lustrem i robiła śmieszne miny. A to wydymała policzki i robiąc dziubek przykładała palce do policzków a to unosiła jedną brew robiąc rybkę. Przyglądałam się temu z przekrzywioną głową i bananem na twarzy. Blondynka w końcu obróciła się na pięcie i dźwignęła mnie do góry. Pamiętam że Mercedes uwielbiała patrzeć na Zoey. Zawsze mówiła że to miłe patrzeć na kogoś kto optymistycznie ale i twardo kiedy trzeba stąpa po ziemi. Zoey nigdy nie usuwał się grunt spod nóg. Zawsze wiedziała co powiedzieć czy zrobić. W jej towarzystwie zawsze czułam się szczęśliwa a innych jej obecność krępowała. Potrafiła być bardzo bezpośrednia.
Ubrałam się i zjadłam śniadanie a Zoey skorzystała z okazji i poszperała w internecie.
Około 12 wyszłyśmy z domu i poszłyśmy do Zoey. Spakowała ciuchy i wychodząc z domu krzyknęła tylko że wyjeżdża do Niemiec na miesiąc.
Jej mama tylko odkrzyknęła że dobrze. Jej rodzice żyli we własnym świecie, nie przyjmują się Zoey. Dziewczyna robi co che, kiedy chce i gdzie chce. Już nawet przestała się starać zwrócić ich uwagę na siebie.
-Idziemy nad jezioro. Wbijaj się w bikini i idziemy. - zarządziła.
-A ty? - zapytałam - masz bikini na sobie?
-Jasne. - odparła odchylając ramiączko i pokazując mi kawałek góry czarnego bikini.
Uśmiechnęłam się pod nosem i biegiem wróciłam do domu. Kiedy już wyszłam Zoey stała na chodniku wpatrując się wróblowi siedzącemu na płocie.
Klasnęłam, ptak odleciał a Zo spojrzała na mnie oburzona.
Zaczęłam się śmiać i poszłam w stronę najbliższego jeziora.
Cały dzień opalałyśmy się ciesząc swoim towarzystwem.
Kiedy wróciłyśmy pożegnałyśmy się z moją mamą i poszłyśmy na lotnisko. Na pokładzie Zoey zasnęła a ja wpatrywałam się w okno ze słuchawkami w uszach.
Na lotnisku przywitał mnie cały zespół. An i Amanda zostały w Loitsche.
Zoey uśmiechnęła się i spojrzała na Toma marszcząc nos i pokazując w uśmiechu równe białe zęby.
-Ale przystojniak. - powiedziała po polsku nadal patrząc na dredziarza. Czarny podszedł do mnie i pocalował, długo i namiętnie. Tęsknił. Zawsze tak całował kiedy tęsknił.
-Tak, a ten to mój przystojniak.- wskazałam na Billa. Przełączyłyśmy się już na niemiecki.
-Też ciacho. Spałaś z nim już? - zapytała z uśmiechem na twarzy. Niestety powiedziała to po niemiecku. Jak już mówiłam Zoey potrafi być BARDZO bezpośrednia.
-Zoey!- oburzyłam się spoglądając na roześmianą twarz przyjaciółki. Wszyscy wybuchnęli śmiechem a ja i Bill zmieszaliśmy się.
-Zoey, nie spałam z nim jeszcze. - powiedziałam szeptem w stronę przyjaciółki.
W końcu odezwał się Georg.
-Miło cię znowu widzieć Zoey. - przytulił ją.
-Coś jeszcze przed nami ukrywasz? - zapytał Tom.- ukrywałaś siostrę i piękną przyjaciółkę.
-Piękną przyjaciółkę która jest bi. - odparłam ze śmiechem. - tak, mam jeszcze kilka asów o których nie wiesz.
Zoey zaśmiała się i podparła o moje ramię łokciem krzyżując nogi w kolanach.
-Przygotowałem dla Zoey drugi pokój na piętrze. - powiedział Georg.
-To tam jest jakiś drugi pokój? - zdziwiłam się.
-A co ty myślałaś? Tak duży dom i tak małe piętro? Drugi pokój jest naprzeciwko twojego.
-Byłam pewna że tam jest spiżarnia. - Powiedziałam na swoją obronę unosząc w górę obie dłonie.
Wracaliśmy w dwóch samochodach. Przed domem powitała mnie Andżelika i Amanda (która bardziej ucieszyła się na widok Billa). Zdzira jedna. Zoey podłapała moje spojrzenie i uśmiechnęła się wyzywająco w stronę Amandy. Oparła dłonie na biodrach i wpatrzyła się w nią wydymając usta.
Zastanawiała się. W końcu uśmiechnęła się a tylko ja w tym uśmiechu odkryłam zaszyfrowany sens. Dała mi znać że poziom zagrożenia wynosi mniej niż 0.
-Andżelika, Amanda.. - to drugie nie chciało mi przejść przez gardło. - to jest Zoey. Moja przyjaciółka z Polski.
Andżelika uściskała Zoey a Amanda uśmiechnęła się blado i zmierzyła ją wzrokiem.
-Metr 58 bez kapelusza. Chcesz dokładniejszą miarę? -powiedziała Zoey bez chwili zawachania.
Amanda posłała jej zabójcze spojrzenie a Zoe uśmiechnęła się słodko. Z przesadzoną słodyczą. Wygrała. Ja to wiedziałam i ona też. Ale Amanda nie zamierzała odpuścić.
-Od kiedy przyjaźnisz się z krasnoludkami? -zapytała złośliwie.
-Lepszy krasnoludek niż wypacykofana lala z nadmuchanymi cyckami - powiedziała Zoey puszczając jej oko.
Amanda oburzyła się i głośno tupiąc poszła w stronę Billa.
-Spokojniej! Złość botoksowi szkodzi! - krzyknęła za nią Zoey a ja turlałam się ze śmiechu po trawie. Bill spojrzał na Amandę z politowaniem i usidł przy mnie na trawie. Położyłam mu głowę na ramieniu i z triumfem spojrzałam na wściekłą Amandę.
-Dajh buzi - wymruczałam do Billa podnosząc glowę i wystawiając dziubek. Dał mi buziaka a potem objął. Wstaliśmy kiedy Tom powiedział że muszą już iść. W domu pomogłam rozpakować się Zoey a potem poszłyśmy do mnie na balkon. Ja usiadłam na podłodze po turecku i oparłam się plecami o drewnianą balustradę a Zoey usiadła na parapecie okna wymachując nogami.
-Ta Amanda to suka. - powiedziała przegryzając lewy policzek.
-Wiem, myśli że odbije mi Billa.
-To jest raczej niemożliwe, widzę jak on na ciebie patrzy.
Po chwili ciszy powiedziałam niemal szeptem.
-Pamiętasz co kiedyś uwielbiałyśmy robić?
Nie odpowiedziała tylko zaczęła śpiewać. Po chwili przyłączyłam się do niej.
"Jesteś mi gwiazdą na niebie.
Świecisz jasno, chcę cię dotknąć.  Jesteś tak blisko.. Na wyciągnięcie ręki. Jednak za daleko. Świat stanął w miejscu, razem z nim my.
Wskazówki zegara wybijają
kolejną minutę kiedy wstrzymuję oddech. Wzbijam się w powietrze. Z każdą minutą wyżej. Jest ciemno i zimno. Jestem sama. Anioły płaczą kiedy zatrzymuję się na dłużej. Wychodzę z auta trzaskając drzwiami i staję twarzą do deszczu. Nic już nie jest takie samo. Jestem jak widmo. Nic już nie zostało. Krzycząc klnę na deszcz. Te pieprzone zimne krople spływające mi po twarzy są wspomnieniami. Z uśmiechem na twarzy siadam za kierownicę. Już nic mnie tu nie zatrzymuje. Jak widno. Reflektory rozświetlają pustą drogę a ja przyśpieszam. Diabeł siedzi u mnie na dachu machając nogami. Wybieram się z nim na spacer. Spacer do Pandemonium. "      
Wymyśliłyśny to z Zoey 3 lata temu. Pamiętała.. ja też pamiętałam. Zoey bez wątpienia były moim aniołem. Tak jak Mercedes. Mam wrażenie że otaczają mnie same anioły układające moją historię jak puzzle.

sobota, 11 stycznia 2014

8. Jak można być tak nierozsądnym?!

Kolejny dzień uwięziona jestem z Tomem w tym domku. W takich chwilach żałuje że nie nosze w torebce pamiętnika. W ogóle to żałuje, że nie wzięłam torebki.
Tom codziennie będzie musiał rozpalać w piecu, bo grzejniki wysiadły. Zastanawiam się jak to jest możliwe, że mamy kanalizację, wodę itp. ale nie mamy prądu?
Mniejsza o. Jak już wspominałam znalazłam książki. Czytam jakiś ckliwy romans. Typu "Eduardo nie zostawiaj mnie! Wiem, że jesteś kobieciarzem ale ja cię nadal kocham!" Mdli mnie od tego ale momentami naprawdę płaczę czytając historię tej kobiety. Do salonu wszedł uśmiechnięty Tom. Uradowany, kazał mi wstać i coś zobaczyć.
Otworzył drzwi wejściowe a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. Powtykał piwa w ścianę śniegu za drzwiami i wyrzeźbił coś na kształt "zamrażarki".
Wyciągnęłam sobie jedną puszkę i wróciłam do salonu. Znudziło mnie romansidło więc skakałam z radości kiedy znalazłam POLSKĄ książkę "Zatrzymajcie świat chcę wysiąść". Tak więc zaczęłam ją czytać a Tom zaciekawiony zaglądał mi przez ramię próbując zrozumieć tekst. Co chwilę mrużył oczy i marszczył brwi czytając poszczególne słowa.
To wyglądało tak komicznie jak nie wiem. Miałam ochotę zacząć turlać się ze śmiechu po podłodze.
Wskazałam mu zdanie " powiało grozą " i zażądałam, żeby mi to wypowiedział tak jak przeczyta.
-po..ia..lo Nie, ja się poddaję, nie powiem tego. - zaprotestował.
-No widzisz, ja mówię po Polsku i to wcale nie jest taki trudny język. - powiedziałam to po Polsku a on wybałuszył gały. Nie ma to jak nie rozumieć tego o czym ktoś gada, niestety ja też musiałam się niemieckiego uczyć.  Postanowiłam go czegoś nauczyć.
-Co powiesz na lekcje polskiego? - zapytałam poruszając zabawnie brwiami.
-No ty chyba.. oszalałaś. Żartujesz, prawda? - zapytał szczerze przestraszony.
Moja szydercza mina powiedziała sama za siebie.
Pod koniec dnia potrafił powiedzieć : idiota, debil, kocham cie, przyjaciele i dom.
Kiedy skończyliśmy Tom był z siebie dumny. Było tak nudno że następnego dnia również uczyłam Toma mówić po polsku. W pewnym momencie usłyszeliśmy szuranie. Potem nagły huk i jedno okno zostało... odkopane? Jest! W końcu nas stąd wyciągną! Akcja trwała dzień i noc przez co rano byliśmy uwolnieni. Od razu do domku wparował Bill, Georg i Gustav. Bill pierwsze co to pocałował mnie namiętnie a potem zaczął wrzeszczeć na Toma. Georg wziął mnie w ramiona lecz po chwili odsunął mnie od siebie i spojrzał mi w oczy.
-Powiedz mi jak można być tak nierozsądnym?  Następnym razem masz słuchać Billa! Rozumiesz jak ja się o ciebie martwiłem?! - znowu mnie przytulił.
-A ty Tom, następnym razem kiedy zechcesz jechać na urlop sprawdzaj do cholery prognozy!- wydarł się Geo na Toma kiedy mnie już puścił.
Tom wzruszył ramionami i powiedział do Georga <O MATKO! PO POLSKU>
-Tez cie kocham.
Wybuchnęłam śmiechem a reszta chłopaków przekrzywiła głowy i z zaciekawieniem wpatrywali się w dreda.
-Co ty tam gadasz i po jakiemu? - zapytał Bill patrząc na bliźniaka.
-Nie, nic. - odpowiedział Tom uśmiechnięty od ucha do ucha.
Czarny pokręcił z niezadowoleniem głową i wskazał drzwi.
-Chodźmy już. - objął mnie ramieniem i wyszliśmy z domku.
Kiedy lecieliśmy już do Loitsche Geo puknął się dłonią w czoło i zwrócił sie do mnie.
-Julka, już nie będziesz skazana na nas. Naprzeciwko do naszej wrednej sąsiadki wprowadziła się jej siostrzenica w twoim wieku.
-O! Fajnie. Jak się nazywa?- fajnie, ze w końcu w okolicy pojawi się jakaś dziewczyna. Z tego co ogarnęłam mieszkają tam albo bogate babcie albo sławni faceci (Tokio Hotel) albo małżeństwa z dziećmi od 6 do 10 lat. W sumie dobrze, pomyślę o zostaniu opiekunką. Taka wakacyjna praca. Fotografowanie chłopaków źle mi wyszło więc zajmę się czymś bezpieczniejszym. W końcu dzieci nie mają psychofanów.
-Nie potrafię wymówić jej imienia. - skrzywił się.
-Spróbuj. - zachęcałam.
-An..dz..k. Nie no, nie wiem.
-A, pewnie Andżelika.
-O, właśnie.
Mam tylko nadzieję że to będzie normalna dziewczyna z którą da się porozmawiać.
Kiedy byliśmy już pod domem Georga, Bill objął mnie i pocałował.
-Idziemy coś obejrzeć? - wymruczał mi do ucha. Odsunęłam się od niego z uśmiechem.
-Chciałbyś. Idę się przespać, umyć, podładować komórkę i poserfować w Internecie. Czyli powracam do cywilizacji. Zobaczymy się jutro kochanie. - puściłam mu oczko i pędem wbiegłam po schodach.
Jak mówiłam tak zrobiłam. Wzięłam czysta bieliznę, luźną koszulkę, ręcznik, komórkę i ładowarkę i poszłam do łazienki. Komórkę podłączyłam do ładowania, położyłam na półeczce obok wanny i puściłam playlistę z piosenkami TH i Little Mix. Napuściłam do wanny gorącą wodę i wlałam do niej swój ulubiony olejek różany. Ściągnęłam ciuchy i zanurzyłam się powoli w gorącej wodzie, która przyjemnie parzyła mi stopy.
Wyłożyłam się w wodzie i myślałam. Nigdy nie myślałam że zamieszkam z Georgem, że spotkam jego sławnych przyjaciół i że z jednym z nich będę. Nigdy nie marzyłam o tym aby być dziewczyną supergwiazdy. Co prawda podoba mi się takie życie ale boję się że jak popełnię jeden błąd wszystko się zawali.
Postanowiłam sobie, że jeśli nie wyjdzie mi z Billem wrócę do Polski albo wyjadę do Hiszpanii, do Mercedes. Dawno z nią nie rozmawiałam. Tęsknię za nią. 2 lata temu razem z Pawłem wyjechała do Hiszpanii. Samotna łza spłynęła bezwolnie po moim policzku na przypomnienie sobie pożegnania z siostrą. Obie płakałyśmy gdy ostatni raz się przytulałyśmy. Na pożegnanie spojrzałam w jej szaro-niebieskie oczy, tak bardzo podobne do moich jakbym starała się zapamiętać je do czasu kolejnego spotkania. Codziennie patrząc w lustro widzę ją i mimowolnie przykładam dłoń do tafli lustra mając nadzieję że zamiast szkła, wyczuję jej dłoń. Naprawdę byłyśmy sobie bliskie.
Wyszłam z jeszcze ciepłej wody i przebrałam się.
Otworzyłam drzwi balkonowe i na boso podeszłam do barierki wybierając jej numer. Wpatrywałam się w szare chmury płynące po czarnym już niebie oświeconym tylko sierpem księżyca i milionem gwiazd.
-Halo? - odezwał się głos w słuchawce.
-Mer? To ja.
-Oh, hej młoda. -zaśmiała się. - dlaczego tak długo się nie odzywałaś?
-A bo wiesz. Przeprowadziłam się do Georga, potem leżałam w szpitalu po napadzie psychopatycznej fanki TH a następnie utknęłam w domu w górach pod lawiną z bratem bliźniakiem mojego chłopaka. - powiedziałam na wdechu.
-Masz chłopaka i dopiero teraz się o tym dowiaduję?!
-A to że byłam w szpitalu i pod lawiną cię nie zdziwiło?
-Nie, no tak. Zdziwiło ale wiesz. Ty nigdy nie miałaś chłopaka na poważnie.
-Tak wiem. Jak tam w Hiszpanii?
-Zajebiście. Jest pięknie, musisz tu przyjechać. -trajkotała jeszcze przez chwilę a ja wsłuchiwałam się w jej szczęśliwy głos.
-Przepraszam Jula, wołają mnie na plan. Muszę lecieć, kocham cię.
-Ja ciebie też. - rozległ sie sygnał przerwanego połączenia a dźwięki Polskiej rozmowy zakończyły się głuchym echem.
Stałam jeszcze chwilę na balkonie a potem wycofałam się do pokoju i zeszłam po schodach do salonu.
Georg siedział na kanapie i oglądał wiadomości.
-Dzwoniłam do Mercedes. - powiedziałam siadając obok niego.
-Co u niej nowego?
-W sumie to nic. Za niedługo razem z Pawłem wezmą ślub. Będę druhną - ucieszyłam sie kiedy mi o tym powiedziała.
-O to fajnie. Dawno jej nie widziałem. Gdzie pracuje?
-W agencji modeling owej. Nieźle jej idzie. - uśmiechnęłam się na przypomnienie zdjęć , które wysłała mi  dwa miesiące temu. Byłam z niej naprawdę dumna.
Gadałam z kuzynem do prawie 1 w nocy ale w końcu poszłam spać.
Następnego dnia wstałam wcześnie rano przeciągając się leniwie. Miałam zamiar przywitać się z nową sąsiadką. Skoro jest z Polski nie będę zwlekać.
Ubrałam się w czarne rurki i białą luźną koszulkę w kwieciste wzory do tego założyłam złote sandałki i pokręciłam włosy. Muszę iść do fryzjera... Ale to może po południu.
Geo pojechał wcześnie rano do studia z chłopakami, nagrywali coś nowego.
Powoli przeszłam przez ulicę i zapukałam do drzwi wejściowych domu naprzeciwko.
Drzwi otworzyła mi wysoka brunetka z lekkim makijażem.
-Tak? - zapytała po niemiecku.
-Cześć, jestem twoją sąsiadką z naprzeciwka. Kuzyn mówił mi że jesteś z Polski wiec przyszłam się przywitać w ojczystym języku. - uśmiechnęłam się szczerze. Jeszcze wczoraj uwięziona byłam pod lawiną a dzisiaj rozmawiałam po polsku z nową sąsiadką. Wszystko dzieje się tak szybko..
-Jezu, nareszcie nie muszę mówić po niemiecku. - odetchnęła. - Wejdź.
Przekroczyłam próg drzwi i ruszyłam za brunetką.
-Jestem Julka. - powiedziałam kiedy już usiadłyśmy na sofie w salonie.
-Andżelika. - uścisnęłyśmy sobie dłonie.Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem nowych ludzi.
-Poznałaś już kogoś tutaj? - zapytałam.
-Jesteś druga osobą. pierwszą był wnioskuję że twój kuzyn, Georg.
-Ja pierwsze kogo poznałam po przyjeździe to przyjaciele Georga. Poznam cię z nimi jak chcesz. - zaproponowałam.
-O, pewnie. Wiesz, jutro przyjeżdża tu jeszcze moja przyjaciółka Amanda. Może poczekamy na nią i dopiero wtedy przedstawisz nas kolegom Georga?
-Mi pasuje. Idę dzisiaj do fryzjera, wybierzesz się ze mną?
-Jasne. Muszę skoczyć na miasto i kupić sobie jakieś ciuchy. Ciotka wraca wieczorem więc myślałam jeszcze żeby zrobić zakupy.. - zastanowiła się.
-No to przyjdę po ciebie za godzinę chyba że już jesteś gotowa?
-Możemy wyjść teraz. Im dłużej na mieście tym lepiej. - zaśmiałyśmy się obie.
Cały dzień spędziłyśmy na przebieraniu w ciuchach i bieliźnie. W końcu wpadłyśmy do ostatniego już sklepu z kilkoma torbami. Po zakupach udałyśmy się do kawiarni na lody.
Kupiłam sobie dużo ciuchów. Czarna bokserka, kilka koszul w kratę, czarne spodenki z ćwiekami, kilka par butów, kilka staników, poszarpane spodenki i kilka T-shirtów. Andżelika praktycznie to samo.
W końcu padnięta wróciłam do domu. Około 24 przyszedł mi sms od Billa "dobranoc ;* mam nadzieję że zakupy były udane ;D " odpisałam "Udane, udane :) Idź spać ;* Dobranoc <3 "
I tak minął mi dzień.

*********************************
Mam niespodziankę, dla osób które jeszcze nie zauważyły dodałam bohaterów <3

wtorek, 7 stycznia 2014

7. Niech jedzie.

dzisiaj trochę przeskoczymy ;)
****************************************
Miesiąc później:
-Bill? - zapytałam patrząc na usypiającego czarnego.
-Mhm?
-Martwię się o Toma... Wyszedł z domu 4 godziny temu... Nie sądzisz że za bardzo na niego naskoczyliśmy? - przytuliłam się do klaty swojego chłopaka i westchnęłam.
-Nic mu nie będzie, kiedyś często tak wychodził. -odpowiedział tonem znaczącym że za najwyzej 5 minut on już będzie spał.
On zasnął a ja postanowiłam poczekać na dredziarza. Ostro się pokłóciliśmy i chciałam go przeprosić. Tak więc siedziałam w kuchni z książką w ręce i zastanawiałam się kiedy on wróci.
O koło 4 nad ranem drzwi frontowe otworzyły sie i zamknęły delikatnie. Tom szedł po ciemku, pewnie myślał że zasnęliśmy oboje. Wszedł do kuchni a ja zmierzyłam go wzrokiem. Nie był pijany. Dziwne ale OK.
-Zanim coś powiesz chciałam cię przeprosić. Nie powinniśmy na ciebie tak naskakiwać... - powiedziałam niemalże szeptem, co i tak wydawało się głośne zważywszy na ciszę panująca w całym domu bliźniaków.
-To ja powinienem cię przeprosić... - przyznał cicho.- w pewnym sensie pogodziłem sie z tym, że wybrałaś Billa ale pewna część mnie po prostu nie znosi tej wiadomości.. Mam wiadomość. Żeby ochłonąć i w spokoju pomyśleć wyjeżdżam w góry na 2 tygodnie.
-CO?! No nienormalny jesteś! O tej porze roku?! - tak, wiem. Zareagowałam trochę zbyt głośno bo obudziłam Billa.
-Co się tak drzecie..? - zapytał zaspany Bill, wchodząc do kuchni.
-Wyjeżdżam w góry a ona się na mnie drze. - powiedział Tom patrząc na brata.
-Jedziesz gdzieś gdzie jest śnieg przynajmniej? - zapytał Bill.
-Jeszcze pytasz! Masa śniegu! Pojeżdżę na nartach i snowboardzie i się jakoś podbuduje. - powiedział uradowany swoja decyzją..
Dla mnie to był łupi pomysł ale ok. Pokazał nam gdzie jedzie. Okazało się że zaraz pod szczytem wynajął drewnianą chatkę z własną trasą dojazdową, narciarską itp. No, oszalał.
Niestety nikt mnie nie chciał słuchać i w końcu odwieźliśmy następnego dnia Toma na lotnisko.

3 dni później:
-Bill! Bill! Kurwa, jebana mać! Bill! Ja pierdolę! Bill! -krzyczałam. Oglądałam właśnie wiadomości w dość nietypowej pozycjii. Leżałam z głową w dół i obie nogi na oparciu kanapy. Wracając do tematu. Oglądałam wiadomości gdy nagle podali ważne informacje a niniejszym to, że w miejscu do którego pojechał Tom wystąpią lawiny. Co jest najlepsze : ten domek nie był zarejestrowany ani spisany więc nikt Toma nie powiadomi! Gdy tylko skończyli nadawać informacje spadłam z kanapy.
-Julka! Co się stało?! Pali się?!- wpadł do salonu w domu moim i Georga w fartuszku. (Próbował coś ugotować). Wygląda tak słodko...
Jezu, Julka zamknij się i powiedz mu o Tomie!
-Tom. Lawiny. Musimy tam jechać! Szybko! Zarezerwuj pierwszy lot!
Brawo..
Rzucił fartuch i poderwał telefon ze stołu.
Lot mieliśmy za godzinę. Zostawiłam Georgowi karteczkę bo nie było go w domu tylko coś załatwiał z Guciem.
Gdy już wylądowaliśmy, Bill pojechał po skutery żeby wrazie czego szybko się stamtąd wydostać a ja ostrzec Toma. Bez kłótni że to niebezpieczne się nie obyło ale wyszło na moje.
Przez godzinę szłam pod górę ubrana jak eskimos. Jeśli Tom przeżyje tą lawinę to długo sobie nie pożyje...
Bez pukania wparowałam do domku.
-Co ty tu robisz?- zapytał szczerze zdziwiony Tom kiedy mnie zobaczył.
-Ty nie gadaj tylko się pakuj! Człowieku, lawiny!- krzyknęłam.
Tom bez słowa zaczął pakować rzeczy a ja mu pomagałam.
Dzwoni telefon, patrze- Bill.
-Julka! Pierwsza lawina już...- sygnał urwanego połączenia włączył się dokładnie wtedy kiedy wysiadł prąd i usłyszałam wielki huk.
Tom podbiegł do mnie i krzyknął próbując przekrzyczeć szum spadanego śniegu.
-Lawina nie zniszczy domku ale najwidoczniej zostaliśmy pogrzebani żywcem.
Godzinę później, kiedy wszystko już ustało Tom podszedł do jednego z oknien które wcześniej zabezpieczyliśmy szafami i czym się dało, czy nie ma jakiejś drogi powrotu. Niestety śniegu było grubo ponad 4 metry.
-Powiedz że przynajmniej masz jedzenie na kilka dni.. - powiedziałam zaglądając do szafek. - i latarki, i świece.
-jedzenia mam na 2 tygodnie, świece są w którejś z szafek a kanalizacja jest podłączona, sprawdzałem. Leci kilka metrów pod ziemią więc nie ucierpiała.
-Co my zrobimy?..
-Będziemy siedzieć i czekać na kogoś, kogo sprowadzi mój mądry braciszek. O patrz! Net mi działa! Słabo ale jednak!
-To poszukaj sposobu jak sie stąd wydostać!
-Ta, jasne. Najlepiej wpiszę "Ratunku! Utknęłam z bratem bliźniakiem mojego chłopaka a zarazem gitarzystą Tokio Hotel w domku w górach, który przysypała lawina!"- powiedział sarkastycznie.
Zmierzyłam go i usadowiłam się na kanapie.
-Georg mnie zabije-mruknęłam wpatrując się w jeden czarny punkt z podniesioną brwią, głową na dłoniach, z łokciani opartymi na kolanach.
-No nie wątpię. - powiedział odrywając się na chwilę od laptopa.
Co ja zrobiłam źle, że siedzę z Tomem w chatce w górach, pod kilkoma metrami śniegu?
Tom zaczął kląć jak w szewskiej pasjii i z trzaskiem zamknął klapę laptopa.
-Wszystko padło- powiedział zrezygnowany.
-Normalni ludzie albo by panikowali że umrą albo cieszyli, że zostali uwięzieni z Tomem Kaulitzem a ja się martwię tym, że jak przeżyjemy oboje nie pożyjemy sobie długo i spokojnie - westchnęłam.
-Nie wiem jak ty ale ja idę spać. - poinformował po kilku minutach Tom.
-Idź, przyjde jak mi się znudzi czytanie.
-To tu są jakieś książki? - zdzwił się.
-Tak, leżały w szufladzie pod kanapą.
Wzruszył tylko ramionami i poczłapał na górę.
W takich momentach tęsknie za Billem. On by coś wymyślił, albo jakby tu był to bym się nie martwiła. To jest takie chore. Utknęłam pod lawiną, z bliźniakiem mojego chłopaka, któremu się podobam. Szlag by te jego wakacje. Jedno jest pewne. Niezapomniane napewno będą.

Bill:
Gdy tylko połączenie się urwało zadzwoniłem do Georga.
Kiedy się dowiedział co się stało - zamdlał. Po tym gadałem z Gustavem.
Obiecał że zbiorą się i przyjadą.
Ja naprawdę boję się o Julkę. Jest tam z Tomem. Może nie powinienem tak myśleć ale znam swojego brata i wiem do czego jest zdolny.
Następnym razem w takiej sprawie (oby ich nie było!) nie pozwolę postawić Julce na swoim.
W nocy nie mogłem spać, myślałem o tym żeby przeżyli. Modliłem się nawet. Jestem wierzący ale nie praktykujący, nie mam czasu na codzienną modlitwę i cotygodniowe chodzenie do kościoła. Rano kiedy odbierałem z lotniska chłopaków wyglądałem jak zombie. Nawet nie miałem siły, żeby się pomalować.
Ratownicy dostali wczoraj alarm i ruszyli na penetrowanie terenu ale uprzedzili że samo odkopanie ich zajmie dwa dni. Razem z chłopakami robiliśmy co mogliśmy i byliśmy na bieżąco z posunięciami w sprawie. Wracaliśmy z miasta, ja prowadziłem. Byłem tak zmęczony że nie zauważyłem jelenia na drodze.
-Bill uważaj!... [...]

←_→_←_→_←_→_←
Tadam!  ^^ myślałam nad czymś oryginalnym i buh! Lawina :)
Dobranoc ;*

poniedziałek, 6 stycznia 2014

6. Ciszej pacanie!

Julka:
Słyszałam głosy. Różne. Nie jestem w stanie powiedzieć czyje, wszystkie zlewały się w jedno.
Chciałam dać komunikat mięśniom, żeby się poruszyły. Nic z tego. Masakra!
Dobra. O, zaczynam coś rozróżniać...
-Julka, obudź się. Słyszysz? Proszę obudź się.. - wyszeptał Tom z cichym westchnieniem. Bo to chyba był Tom..
Chciałam dać mu jakiś znak, że słyszę.
Udało mi się poruszyć dłonią. Chyba to zobaczył bo wplątał swoje palce w moje i ścisnął.
Chcę otworzyć oczy. Czuję jakbym miała powieki z ołowiu ale skupiłam się tylko na tym i udało się. Zobaczyłam pochylonego nade mną Toma, za nim stał uśmiechnięty Georg. Spojrzałam w drugą stronę i ujrzałam... mamę?! Co ona tu robi?! A ci jeśli każe mi wrócić do Polski?! Ja chcę zostać z Georgem, Gustavem, Tomem i Billem!
-Skarbie...- powiedziała mama.
-Ile spałam?- zapytałam słabo. W ustach miałam Saharę, gardło mnie piekło i czułam jakby było całkowicie wyschnięte.
-Dwa tygodnie...- odpowiedziała szeptem.
Georg podszedł do szafki nocnej i przystawił mi do ust wodę ze słomką.
Jaki on kochany..
-Pij- powiedział.
Kiedy już poczułam że gardło wraca do normalnego stanu uśmiechnęłam się z wdzięcznością do Georga a on odstawił kubek.
-Powiecie mi co się stało? - zapytałam podnosząc się delikatnie i opierając plecy na poduszkach.
Wszyscy spojrzeli na siebie zakłopotani. W tej samej chwili do sali wszedł Bill z Gustavem i chyba to uratowało ich od odpowiedzi.
Gustav wyraźnie zadowolony położył mi gazetę na kolanach.
Wzięłam ją ostrożnie do ręki i zaczęłam przeglądać strony aż natrafiłam na coś ważnego.
" Chłopaki z Tokio Hotel są wstrząśnięci zachowaniem jednej z fanek. " głosił nagłówek. Czytam dalej. " Podczas koncertu we Frankfurcie Julia S. (16l.) straciła przytomność. Przerażony kuzyn, Georg Listing (19l.) rzucił gitarę i pobiegł do dziewczyny. Bill (17l.) dał znak reszcie aby przestali grać i ogłosił przerwę.
Okazało się że zazdrosna o chłopaków fanka próbowała otruć Julię za pomocą dosypanej do herbaty trutki.
Chłopaki wrócili niechętnie na scenę i bez żadnych bisów, po zakończonym występie zeszli z niej udając się prosto do szpitala. Tam dowiedzieli się że Julia może umrzeć. Oburzeni całą sytuacją Georg, Tom i Bill wybiegli przed szpital i ogłosili że dziewczyna przez głupotę psychofanki może wkrótce umrzeć.
-Chcecie wiedzieć co się dzieje?! - krzyknął Tom. - To słuchajcie! Przez głupotę jednej z fanek cierpi niewinna osoba! Kuzynka Georga umiera! Będziemy szukać osoby która zrobiła Julce takie świństwo!
-Co dokładniej dzieje się z dziewczyną? - zapytała jedna z reporterek.
-Ktoś podał jej środek usypiający i trutkę od której jej ciało przestaje przyjmować tlen. Ona umiera.. - powiedział Georg nie kryjąc łez.
-Będziemy szukać osoby która tak ją skrzywdziła, choćby osobiście. Dopilnujemy żeby dostała najcięższy wyrok. -poinformował Bill.
-Tom, po tobie widać że zależy ci na tej dziewczynie, jaka jest prawda? Co sie dzieje miedzy tobą a nią? - padły kolejne pytania ze strony mediów.  Chyba każdy był ciekawy co się dzieje między tą dwójką.
-Julka jest dla mnie ważna, chcę się zmienić i zostać przy niej, ale znam jej wewnętrzny dramat. Dramat toczący się w jej sercu. Ona decyduje między mną a Billem. - odparł smutno zapytany.
-Ostatnie pytanie. Georg, jak się czujesz widząc swoją kuzynkę w takim stanie?
-A jak mam się czuć?! jestem załamany! Julka umiera przez jakąś fankę która zobaczyła w BRAVO dwa fotomontaże na których jest z Tomem i Billem. Umiera przez fankę która myśli że to właśnie ona jest nam przeznaczona, że nie mamy prawa mieć rodziny, kogoś kogo kochamy bardziej niż innych! Ale my mamy prawo mieć kogoś kogo kochamy ponad wszystko. Fanki które nie akceptują naszych związków nie akceptują naszego szczęścia. Jesteśmy marionetkami w ich rękach. Bynajmniej my tak to widzimy. -zakończył gitarzysta po czym powrócili do budynku.
Na szczęście lekarzom udało się usunąć trutkę z organizmu dziewczyny i teraz odpoczywa w szpitalnej sali pod ciągłą opieką lekarzy, matki i jakby nie było... chłopaków z Tokio Hotel. "
Pokręciłam głową.
-Możecie zostawić nas samych? - spojrzałam na Toma. Reszta powoli zaczęła wychodzić z sali.
-Skąd wiesz co czuję?- wyszeptałam kiedy zostaliśmy sami.
-Widzę to. Jak patrzysz na Billa, jak zachowujesz się przy mnie. Nie jestem taki głupi za jakiego mnie uważają. - uśmiechnął się.
-Tak naprawdę to masz rację. Coś mnie ciągnie do Billa tak samo jak do ciebie. Nie wiem do którego bardziej..
-Jeśli wybierzesz jego, zrozumiem. Też bym wybrał Billa - zaśmiał się- jakbym miał do wyboru podrywacza który często zmienia dziewczyny a stałego w uczuciach romantyka..
-Wszystko nie miało tak być... chciałam poznać miłego chłopaka i z nim być. To jest naprawdę trudne. Ty się mną interesujesz a Bill...  Sama nie wiem.
Tom uśmiechnął się pocieszająco.
-Myślę że mu na tobie zależy. -odparł cicho.
-Dobra, koniec tematu. Ty mi lepiej powiedz kiedy mnie wypisują? - spojrzałam na niego z podniesioną lewą brwią.
-No.. eh.. chyba za 2-3 tygodnie.. - powiedział unikając mojego wzroku i drapiąc się z zakłopotaniem po głowie.
-Co?! Was pojebało.. [...]- puściłam wiązankę przekleństw do lekarzy, tej psychofanki i przy okazji zaczęłam kląć na czym świat stoi.
Tom zaśmiał się, pogłaskał po włosach i wyszedł z sali. Za oknem robiło się ciemno kiedy do sali wpadła mama. Miała zostać przy mnie na 1 warcie. Drugą od godziny 4 w nocy, obejmował Georg.
Czułam że z mamą czeka mnie poważna rozmowa.. nie myliłam się...
-Mamo, za nim cokolwiek powiesz... posłuchaj. Ja chcę zostać z Georgem. Życie kuzynki sławnego gitarzysty nie jest łatwe ale chcę tu zostać. Tu jest moje miejsce. Z Georgem, Billem, Tomem i Gustavem. Już się do nich przyzwyczaiłam i pokochałam, nie próbuj mnie z nimi rozdzielać i obwiniać ich o to że jestem w szpitalu - zakończyłam.
-Ależ córciu, nie zamierzałam cię zabierać do Polski. Zostaniesz z Georgem.- Powiedziała uśmiechając się lekko.
-Ej! To po co ja do cholery taki monolog wygłosiłam? - zaśmiałam się, udając urażoną.
Po godzinie rozmowy z mamą byłam strasznie zmęczona i zasnęłam. Jak się obudziłam, przy łóżku siedział już Georg. Za oknem świtało a niebo miało jeszcze lekko czerwoną barwę więc wnioskuję że mogła być piąta rano. Ha, no chyba mi na mózg padło, że tak wcześnie wstaję. Długo nie myśląc położyłam się jeszcze spać. Po raz kolejny obudziłam się chyba o 8, nie wiem tak dokładnie. Nic mi się nie śniło, zresztą praktycznie nigdy nie mam snów wiec się tym nie przejęłam.
Do sali wszedł lekarz i poinformował mnie, że będę miała dzisiaj bardzo dużo badań. Pierwsze o 12. Zapowiada się dłuuugi dzień. Koło 10 przyszli bliźniacy a koło 9 Gustav. Po wczorajszej rozmowie z Tomem zdałam sobie sprawę, że on wie o mnie praktycznie wszystko. Tom chyba rozmawiał z Billem o tym o czym wczoraj ze mną ale żaden się do tego nie chciał przyznać.
Co za ludzie.
A więc o 12 przyszedł lekarz i zabrał mnie na badanie krwi, wzroku, słuchu itp. Sprawdzał czy nie wystąpiły żadne skutki uboczne. Najwidoczniej nie.
Kolejne 2 dni mijały tak samo. Badania, odpoczynek, badania, kontrole, leki. Miałam dość. Wszystko było tak samo aż do chwili kiedy wartę CAŁONOCNĄ przejął Bill. Zawsze noc dzielili na 2 osoby ale tym razem odpuścili i zostawili Billa samego. Gdy już wszyscy wyszli i zostaliśmy sami.
-Idę po kawę, przynieść ci coś? - zapytał czarny wstając.
-Wodę. I jakbyś mógł to coś do jedzenia, np. banana.
Na twarz wstąpił mu uśmiech tak szeroki że myślałam, że rozciągnięty na całą twarz a oczy mu się zaświeciły.
-Jezu. Tak samo zareagował Tom. Ja rozumiem że macie skojarzenia ze słowem banan, no ale bez przesady!
Chłopak zaśmiał się i wyszedł z sali.
Po chwili wrócił z moją wodą i bananem. Podał mi moją "kolację" z dziwną miną. Kiedy już zjadłam postanowiłam z nim porozmawiać.
-Bill..- zaczęłam ale mi przerwał.
-Tak, czuję coś do ciebie. Tak, gadałem o tym z Tomem. I nie, nie wiem ci masz zrobić. - powiedział na jednym wdechu, odpowiadając na pytania które kłębiły mi się w głowie. Delikatnie wstałam i pocałowałam zdezorientowanego Billa w usta. Na początku nie wiedział co ma zrobić ale ostatecznie oddał pocałunek. Chyba wybrałam. Czy dobrze, okaże się w przyszłości.
-Ty powiesz Tomowi czy ja mam to zrobić? - zapytałam niepewnie.
-Biorę to na siebie.- obiecał.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. Łóżko było dość szerokie więc Bill położył się obok mnie a ja się w niego wtuliłam. Dopóki nie zasnęłam palcem rysował mi na plecach kółeczka, ot taki uspakajający gest. Najlepsze w życiu decyzje podjęłam na spontanie, miejmy nadzieję, że tym razem się nie pomyliłam.
Uchyliłam powieki.
Nademną nachylali się Tom i Georg.
-Tom, czy ja wam nie mówiłem że łapy macie trzymać z daleka od Julki? -Georg spojrzał na uśmiechniętego Toma a następnie na śpiącego jeszcze Billa.
-Mówiłeś, mówiłeś.- odparł Tom patrząc na mnie i Billa.
Z czego on tak tego ryja cieszy? A, już pamiętam, cofam pytanie.
Uniosłam się lekko, budząc przy tym czarnego. Nawet nie otworzył oczu. Wymamrotał tylko:
-O, księżniczka już wstała.- i dał mi buziaka w policzek.
Tom wybuchnął śmiechem. Dopiero teraz Bill raczył otworzyć oczy.
-Ciszej pacanie, ja tu spać próbuję.- rzucił w stronę brata i odwrócił się w drugą stronę.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę wyjścia z sali.
-A ty gdzie? - zapytał Georg.
-Do łazienki.- powiedziałam i wyszłam, kątem oka zauważając daremne próby obudzenia Billa.
Kiedy szłam korytarzem natknęłam się na faceta z aparatem. Jezu, kto tu wpuścił paparazzich? Przeszłam koło niego obojętnie ale zrobił mi kilka zdjęć. To już jutro pewnie będzie w gazetach a wyglądam...  hmm.. najlepiej to opiszę. Włosy rozczochrane, stoją w każdą stronę świata, zmęczone oczy, piżama składająca się ze stanika, szarej podkoszulki i czarnych, krótkich spodenek.
Wróciłam do sali, Bill już wstał i właśnie zbierał się do domu.
-Pa skarbie.- powiedział dając mi buzi w policzek i wychodząc z sali.
"Skarbie" jak fajnie to brzmi kiedy on to mówi... już codziennie chcę móc się w niego wtulać i słyszeć to słowo..
★★★★★★★★
Większość tego rozdziału napisałam w wannie więc jest luźno ;) mam nadzieję że się podobało :) a, z Oliwią wszystko dobrze, lekarze się pomylili. Tak się cieszę że wszystko jest OK ^^

sobota, 4 stycznia 2014

5. Wszystko będzie dobrze.

Najpierw kilka słów od autorki. WAŻNE.
Dedykuję ten rozdział osobie której nie znam osobiście aczkolwiek od kilku dni. Jesteśmy adminkami na tym samym fp o TH i już sie do niej przywiązałam. Ponoć jest chora na raka wątroby ale to sie dopiero okaże. Mam nadzieję że to wcale nie jest rak i że wszystko będzie dobrze. Czytałam kiedyś o raku wątroby i teraz jestem wstrząśnięta. Wierzę że będzie dobrze. Jestem dobrej myśli i wierzę że badania wykażą że wcale nie jest chora.
Rak wątroby zazwyczaj jest śmiertelną chorobą więc chcę żeby okazało się że go nie ma. To bardzo podła i złośliwa choroba.
Nic tak nie pod­no­si na duchu, jak nies­podziewa­ne słowa wspar­cia płynące z ust oso­by, której byśmy o to nie po­dej­rze­wali.
Jestem z tobą Oliwia. ♥
***************************************************
Bill:
-Julka! Obudź się! Słyszysz?! Julka! - Georg odrzucił gitarę i podbiegł do dziewczyny. Był środek koncertu.
Dałem Tomowi znak żeby przestali grać a sam ogłosiłem krótką przerwę. Julka robiłam nam zdjęcia i piła herbatę, kiedy nagle upadła.
Georg od razu zareagował, próbując cucić blondynkę.
Jost wezwał karetkę gdyż budzenie dziewczyny ani trochę nie pomogło. Podniosłem kubek który upuściła i powąchałem.
-Ej, ludzie. Coś było nie tak z tą herbatą. Strasznie jedzie. - powiedziałem podając kubek Tomowi.
-Bill ma rację. Julka mówiła skąd to ma? - zapytał Tom odkładając przedmiot na podłogę.
-Nic. - przyznał David.
Karetka przyjechała i zabrała dziewczynę do najbliższego szpitala.
-Może to znowu jakaś psychofanka? - zastanawiał się Tom kiedy jechaliśmy do szpitala po koncercie do którego nie mieliśmy ochoty wracać, woleliśmy jechać do szpitala.
Przeglądał jakąś gazetę młodzieżową, chyba BRAVO.
Nagle zmarszczył brwi i wpatrywał się w kilka zdjęć.
-Jeśli to psychofanka to znalazłem powód. - rzucił gazetą na siedzenie obok. Gustav podniósł ją i powiedział:
-Tom ma rację. To mogła być zazdrosna psychofanka. Na  jednym ze zdjęć Julka przytula Billa i całuje w policzek, na drugim jej i Toma twarz są niebezpiecznie blisko. Na trzecim za to jestem ja z Julką, jak spaliśmy w jednym łóżku po pijaku. Na jeszcze innym Georg ją obejmuje.
-No to pięknie. - skomentowałem.
-Ktoś mógłby stwierdzić że Jula owinęła nas sobie wokół palca i sie nami bawi. - powiedział wściekły Georg. Spojrzałem na niego. Racja, to mogło tak wyglądać.
-Jedna mnie dziwi, rozumiem że wszystko może trafić do prasy ale nie rozumiem jakim sposobem paparazzi dostał się do tourbusa kiedy spaliście. Nikt nie robił wam zdjęć. - Jost spojrzał kolejno na każdego z chłopaków.
Przyjrzałem się zdjęciu. Było zrobione z dziwnej perspektywy. Z góry..
Skoczyłem na równe nogi i pobiegłem do sypialni tourbusa.
Spojrzałem w górę nad łóżko moje i Toma.
-Wiem! -wykrzyczałem a już po chwili wszyscy byli przy mnie.
-Tam jest klapa, szyberdach czy coś. Musiał ją ktoś otworzyć! -zawołałem.
-No tak, wstałem w nocy i otworzyłem to coś bo było gorąco - przyznał Tom.
-To już wiemy jak paparazzi zdobyli zdjęcia. - mruknął Jost.
-Wysiadajmy, jesteśmy pod szpitalem. - zakomunikowałem i wybiegłam z busa.
Jeśli coś stanie się Julce, będę się winił do końca życia!
Dobiegłam do recepcji i szybko zapytałem gdzie znajduje się Julia Sulecka.
-Sala 205, prosz...- recepcjonistka chciała coś jeszcze powiedzieć ale ja nie zwracałem na to uwagi i sprintem pobiegłem do sali 205.
Akurat z sali wychodził lekarz.
-Wiadomo co z nią? - zapytałem od razu.
-Tak. Ktoś podał jej do herbaty środek usypiający i coś jeszcze. Na razie nie jesteśmy w stanie powiedzieć co dokładnie. 
-Dobrze, dziękuję.
Wszedłem do sali i spojrzałem na twarz blondynki. Obiecałem sobie, że zostawię ją Tomowi, widzę, że mój brat się stara i odkąd jest Julka ani razu nie widziałem u nas w domu obcej dziewczyny. Może ludzie sie zmieniają i przyszła też pora na niego? Oby.
Po chwili w sali pojawiła się reszta zespołu.
-Co z nią? - zapytał widocznie zmartwiony Georg. On by sobie nigdy nie wybaczył że jakaś fanka zrobiła coś Julce.
-Ktoś dosypał jej do herbaty środek usypiający i coś jeszcze ale na razie nie wiedzą co.. - powiedziałem cicho patrząc w spokojną twarz śpiącej blondynki. Tomowi drżały ręce, zaciskał szczękę, on też miał wyrzuty sumienia.
Nagle ciało blondynki przeszły dreszcze, usta posiniały, przerażeni nie wiedzieliśmy co robić, Jost wybiegł po lekarza.
-Już wiemy co jeszcze znajdowało się w napoju. Ktoś podał jej również trutkę od której ciało przestaje przyjmować tlen i obumiera od środka. - rzucił lekarz wybiegając z pielęgniarkami prowadzącymi łóżko z sali.
Nikt już nie miał zamiaru wstrzymywać płaczu. Samotne krople błąkały się po mojej twarzy robiąc czarne smugi z rozmazanego makijażu. Tomowi drżały już nie tylko ręce, wargi też. Łzy spływały po twarzach wszystkich zebranych na korytarzu.
Tom siedział z głową schowaną w dłoniach na szpitalnym krześle a ja chodziłem niespokojnie w te i z powrotem po korytarzu. Gustav poszedł z Jostem odwołać wywiady i sesje na najbliższe 4 dni. Georg jako kuzyn był informowany co się dzieje jednak on wolał patrzeć na to jak jego kuzynka walczy o życie. Stał przy szybie i patrzył na to wszystko ze łzami w oczach.
To jest absurdalne żeby przez jakąś chorą fankę umarła Julia! Nagle Tom wstał, pociągnął mnie do Georga i powiedział :
-Dostałem sms od Gustava, przed szpitalem są reporterzy. Musimy tam iść i powiedzieć im co się dzieje, musimy zagrozić że jeśli osoba która to zrobiła nie przyzna się, będziemy jej szukać chociażby osobiście. Niech ludzie wiedzą jak kończy sie ich głupota! - pociągnął nas obu przed szpital i od razu obskoczyli nas ludzie z mikrofonami.
-Chcecie wiedzieć co się dzieje?! - krzyknął Tom. - To słuchajcie! Przez głupotę jednej z fanek cierpi niewinna osoba! Kuzynka Georga umiera! Będziemy szukać osoby która zrobiła Julce takie świństwo!
-Co dokładniej dzieje się z dziewczyną? - zapytała reporterka.
-Ktoś podał jej środek usypiający i trutkę od której jej ciało przestaje przyjmować tlen. Ona umiera.. - powiedział Georg nie kryjąc łez.
-Będziemy szukać osoby która tak ją skrzywdziła, choćby osobiście. Dopilnujemy żeby dostała najcięższy wyrok. - poinformowałem.
-Tom, po tobie widać że zależy ci na tej dziewczynie, jaka jest prawda? Co sie dzieje miedzy tobą a nią? - padły kolejne pytania.
-Julka jest dla mnie ważna, chcę się zmienić i zostać przy niej, ale znam jej wewnętrzny dramat. Dramat toczący się w jej sercu. Ona decyduje między mną a Billem. - odparł smutno. Teraz ja miałem ochotę zadać mu pytanie. Skąd on to wie?!
-Ostatnie pytanie. Georg, jak się czujesz widząc swoją kuzynkę w takim stanie?
-A jak mam się czuć?! jestem załamany! Julka umiera przez jakąś fankę która zobaczyła w BRAVO dwa fotomontaże na których jest z Tomem i Billem. Umiera przez fankę która myśli że to właśnie ona jest nam przeznaczona, że nie mamy prawa mieć rodziny, kogoś kogo kochamy bardziej niż innych! Ale my mamy prawo mieć kogoś kogo kochamy ponad wszystko. Fanki które nie akceptują naszych związków nie akceptują naszego szczęścia. Jesteśmy marionetkami w ich rękach. Bynajmniej my tak to widzimy. - zakończył i wróciliśmy do budynku, kierując kroki w stronę sali operacyjnej.
Georg zadzwonił do mamy Julki, a ona rzuciła wszystko i wsiadła w pierwszy samolot lecący do Frankfurtu.
Spojrzałem przez szybę na lekarzy biegających obok Julki. Martwiłem się, bałem, że coś pójdzie nie tak.
Nagle lekarze odeszli od łóżka patrząc na pozornie śpiącą blondynkę.
-Mam dobrą wiadomość, dziewczynę daliśmy radę uratować ale dziewczyna jest wykończona. Będzie potrzebowała stałej opieki, więc radzę być przy niej w dzień i w nocy, może mieć trudności z niektórymi rzeczami tylko trzeba jej pomagać. -oznajmił lekarz.
-Można ją odwiedzić?- zapytał Tom płacząc. Tym razem ze szczęścia.
Lekarz kiwnął głową a Tom od razu ruszył do sali.
-Julka...- wyszeptał patrząc na nią czule.

piątek, 3 stycznia 2014

4.Daleko myślami

No to dzisiaj z perspektywy Billa i Julki ;)
********************************************
Bill:
Rano mieliśmy ciężką pobudkę, nie dość że Jost nam dał popalić, jeszcze Julka dołożyła swoje i miała wyrzuty że jej nic nie powiedzieliśmy o tym że jedzie z nami na sesję.
Wszyscy myśleli, że David nas zabije jak po kolei wchodziliśmy do kuchni żądając wody. Wyglądaliśmy jak zombie. Podkrążone oczy, rozczochrane włosy, chodziliśmy jak żywe trupy ponieważ WSZYSTKO nas bolało, nie mogliśmy nawet mówić. Miałem wrażenie że wargi mi zdrętwiały.
Ja i Julka ukryliśmy wory pod oczami cieniami a reszta zwykłym pudrem. Makijażystki się postarały. Po godzinie byliśmy gotowi do sesji z której szczerze mówiąc, Julka niezbyt była zadowolona.
Musiała przywyknąć że media będą teraz oczekiwać od niej znacznie więcej niż od normalnego człowieka. Weszła w to bagno, nieświadomi co prawda, ale jednak.
Ciekawe tylko czy będzie miała siłę i cierpliwość z tego wyjść. Każdy flesz będzie oznaczać : Uważaj jesteś w pracy, każde zdjęcie może wniknąć do internetu. Każdy jej ruch będzie śledzony, nie będzie miała prywatności. Przecież ona jest taka niewinna, krucha... Jak porcelana. Jeden zły ruch i ją stłuczesz. To prawda, ona dużo zniesie, ale jak wiele? Jeśli da omotać się Tomowi, on ją zniszczy.
Póki co ona nie zwraca na niego uwagi, ale Tom to Tom. Boję się o nią.. Dlaczego mi na tym w ogóle zależy?
To pytanie błądzi już od dawna po mojej głowie. Miałem ostatnio masę problemów, chłopaki nie wiedzieli co ze mną zrobić. Codziennie wkładałem maskę osoby pozornie szczęśliwej. Brak prywatności i życia, może być ciążący. Dla każdego. Odkąd pojawiła się Julka, mimo wszystko chcę rano wstać i iść dalej, a nie jak kiedyś zostać w łóżku i oczekiwać końca. Tak, jeszcze niedawno moja psychika była na wykończeniu. Ona jest jak anioł. Może dlatego właśnie teraz pojawiła się w moim życiu. Może dlatego Georg postanowił zamieszkać sam. Może to wszystko było ukartowane przez los. Nawet Tom nie za bardzo rozumiał co czuję, ale wiedział jak jest. Codziennie od nowa myślałem o tym by porzucić wszystko co robię, walnąć wazonem o ścianę albo po prostu ulżyć złości i rozczarowaniu. Ona była dla mnie wybawieniem. Jeszcze niedawno był nim alkohol. Tak naprawdę nienawidziłem samego siebie za to że dzień w dień oszukiwałem siebie i innych, że było dobrze.
Nie mogę dać się omotać tej dziewczynie! Myślę o niej codziennie i już podbiła moje serce! Nie, ja tak nie mogę...
Będę siedzieć cicho. Zostawić ją Tomowi to jak zostawić związane zwierzę bardzo głodnemu sępowi. Ale trudno, JA muszę o niej zapomnieć. Nie ważne jaką ceną!
Gdy Tom pomachał mi ręką przed oczami wróciłem do rzeczywistości. Wyjąłem słuchawki z uszu i wpatrywałem się w brata jak w debila.
-Co?- zapytałem bawiąc się komórką.
-W sumie to nic. Pytam czy idziesz  nami do hotelu czy śpisz w tourbusie.
Kurwa! Jak mam o niej zapomnieć kiedy będę musiał z nią spać w jednym pokoju?!
Kiedy wchodziliśmy do hotelu Julka stała przy recepcji i uśmiechała się słodko do recepcjonisty. Widać było, że naprawdę jest z czegoś zadowolona.
Podbiegła do Josta i mu coś powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha i najwyraźniej dumna z tego czego dokonała. David podszedł do mnie i powiedział cały uchachany :
-Julka poflirtowała chwilę z recepcjonistą i udało jej się zdobyć ostatnio wolny jednoosobowy pokój. Już nie musicie spać razem.
Uśmiechnąłem się. Ułatwiła mi zadanie.
Georg i Gustav mieli pokój 380, Tom 382, ja 383 a Julka zupełnie się odseparowała i dostała pokój 483 znajdujący się na ostatnim piętrze.

Julka:
W gruncie rzeczy, zdobycie pokoju wydawało się łatwe. Ja musiałam zapomnieć o Billu. Coś mnie ciągnęło do niego ale również coś mnie ciągnęło do jego brata ignoranta. Z tym że ten drugi wydawał się być mną zainteresowany.
Eh. Panowie G&G pomogli mi z walizkami, gdyż sama bym 2 walizek i to cholernie ciężkich nie uniosła. Ja niosłam swój sprzęt fotograficzny. Chciałam trochę zarobić więc zaproponowałam Davidowi współpracę. ( W przyszłości chciałam zostać fotografem). Zaoferowałam mu że mogę robić chłopakom zdjęcia podczas pobytu w hotelach, tourbusie i na wywiadach, sesjach czy też koncertach. Po obejrzeniu kilku zdjęć zrobionych prze zemnie w międzyczasie zgodził się.
Kiedy chłopaki wyszli z mojego pokoju postanowiłam się rozejrzeć po piętrze i po pokoju. Pokój był świetny. Czarno-biała łazienka z pełnym wyposażeniem, beżowy salon z czarnymi meblami (kanapy, stolik, dwa fotele). Jedyne co mi nie pasowało to pokój. Był cukierkowo różowy! Chociaż dobrze że meble w nim tak jak w salonie były czarne. W sumie całkiem dobre połączenie. Ale i tak nie cierpię różu..Chyba, że jakiś normalny odcień.
W tym hotelu byliśmy zakwaterowani na dwa dni. Co dziwne, facet w recepcji powiedział mi, że ten pokój jest jednoosobowy, a bardziej przypomina mi apartament na co najmniej dwie.
Wszystko tu dodawało poczucie magii, wszystko było cudowne na swój sposób. Czułam się tu naprawdę świetnie. Koło moich drzwi do apartamentu była drabinka, wspięłam się na nią i znalazłam na dachu. Widok zapierał dech w piersiach. W dole było miasto. Dalej ciągnęła się panorama lasów i jezior. Było naprawdę pięknie! Aż szkoda było schodzić.
W sypialni znajdowało się wyjście na balkon. Pech chciał że piętra miały po 100 pokoi a Bill miał 383. Czyli mój pokój znajdował się nad nim. Wyjrzałam przez barierkę. dobrze myślałam, Bill stał na balkonie i zaciągał się dymem papierosowym. Spojrzał w górę, jakby wyczuł że ktoś na niego patrzy. Momentalnie odsunęłam się od barierki i weszłam z powrotem do pokoju. 10 minut później ktoś zapukał do drzwi apartamentu. Oczywiście ja tego pukania nie usłyszałam bo brałam kąpiel. Piany było tyle że aż prawie wypływała z wanny. Ktoś zapukał do łazienki, myślałam że to Georg więc powiedziałam "Proszę"
Ku mojemu zdziwieniu do łazienki wparował Tom. Uśmiechnął się na mój widok a mnie zamurowało. Po chwili zanurzyłam się głębiej w białych bańkach.
-Odwróć się! - syknęłam.
-Ale tak są lepsze widoki. -zaprotestował.
-Ściana też jest całkiem całkiem. - uniosłam jedna brew.
Wzruszył ramionami i odwrócił się na pięcie.
-Podasz mi ręcznik? Jest po twojej prawej.
Podał mi ręcznik nie odwracając się. Wstałam i szybko owinęłam się ręcznikiem.
-No, możesz się już odwrócić. - zakomunikowałam.
-Nie muszę, tam jest lustro. - wskazał ręką lustro obok niego, w którym byłam odbita.
-Kaulitz!!!!!!
Tom wybuchnął śmiechem i wyskoczył z łazienki kiedy rzuciłam w  niego pędzelkiem do pudru.
Usłyszałam jak nadal się śmiejąc wychodzi z apartamentu.
Po pięciu minutach chodziłam w samej bieliźnie po salonie szukając zagubionych spodenek. Drzwi uchyliły się i ukazała się głowa Toma.
-W końcu  zapomniałem ci powiedzieć po co przyszedłem, David każe ci zejść na kolację- uśmiechnął sie i zamknął drzwi w chwili kiedy zderzył się z nimi mój but.
Odpuściłam sobie szukanie spodenek i włożyłam miniówkę która leżała najbliżej i wskoczyłam w nią. Zamiast koszulki założyłam koszulę w kratę, podwinęłam ją pod biustem i zawiązałam. Do tego włożyłam japonki i zjechałam windą do jadalni. Odnalazłam chłopaków przy jednym ze stolików przy oknach i usiadłam obok Georga wpatrując się w Toma z rządzą mordu wypisaną na twarzy.
Na to starszy bliźniak jeszcze bardziej wybuchnął śmiechem. Myślałam, że zadźgam go widelcem!
Po chwili do stolika dosiadł się Jost i zaczął rozmawiać ze mną co do fotografii, które miałam wykonać dzisiaj wieczorem na dyskotece. Ha! Dopiero teraz dowiedziałam się że idziemy na imprezę. Świetnie po prostu!
-Bill, co ty taki skwaszony? - zapytał Tom swojego bliźniaka.
-Ty za to patrzysz na Julkę jakbyś ją co najmniej nago zobaczył- zgasił go Bill dłubiąc widelcem w sałatce.
Wypowiedź Billa wywołała u Toma salwę śmiechu, u mnie zaś rumieńce zawstydzenia i złości na raz. Geo wypluł to co właśnie przeżuwał, Gustav patrzył na Toma jak na idiotę a Jost skapitulował i wrócił do pokoju. Poszłam w jego ślady i zmyłam się zanim kuzyn zaczął mi zadawać pytania. Miałam tylko nadzieję że Tom będzie na tyle rozsądny i nie wygada się z tym lustrem. Kaulitz to Kaulitz - języka za zębami nie utrzyma ale miejmy nadzieję że tym razem mu się uda. Pytanie tylko skąd Bill nawet nieświadomie, odgadł co widział Tom? Niemożliwe żeby to była bliźniacza telepatia. Ona tak chyba nie działa... A może się mylę?...

*************************************************
Hej! Co myślicie? Pisać czasami z dwóch perspektyw? Miałam w planach jeszcze pisać z perspektyw reszty zespołu, pytanie tylko czy wam się to podoba? ;)

czwartek, 2 stycznia 2014

3.Nadmiar alkoholu bliźniakom szkodzi.

-W sumie, mogę jechać. - uśmiechnęłam się.
Chłopaki wrócili z wywiadu i od razu zaczęli monologi.
-David! Pozwól jej z nami jechać!
-Będziemy grzeczni! Jak się zgodzisz to nawet alkoholu nie tkniemy! - powiedział Bill.
-No chyba ty! - Tom.
-Chłopaki! Cisza!- powiedział Jost. - Zgadzam się.
-W sumie, już wcześniej to ustaliliśmy - powiedziałam z uśmiechem.
-W takim razie, ja się wycofuje z tego alkoholu. - zaśmiał się Bill. Spojrzałam na niego, on ma taki piękny uśmiech.. I te oczy... Eh. Nie, stop! Wróć! Ja tak nie mogę myśleć!
  Ależ możesz... On ci się przecież podoba, to nic nadzwyczajnego...Sumienie? Dlaczego po tylu latach dopiero się odzywasz?!
A miałam wcześniej wybór? Wcześniej nie musiałam cię pouczać...
Tak, brakuje mi tego żeby mnie sumienie pouczało. Jasne..
Eh, głupia jesteś. Przecież wiesz, że to co mówię to prawda, a mnie nie uciszysz.
Można złożyć na ciebie reklamację?
Z tego co wiem, raczej nie. Zostanę z tobą do końca twojego życia.
Naprawdę? Przecież gadanie ze swoim sumieniem jest męczące!
Tak.. Prędzej czy później wyślą nas do psychiatryka, mówię ci.Bynajmniej jesteś zabawne, może się dogadamy.
Nie mamy innego wyjścia..Czy ty zawsze masz rację?
Praktycznie...
-Julka! Słuchasz mnie w ogóle?! - Tom pomachał mi ręką przed oczami.
-Tak, tak.- powiedziałam zbywając go machnięciem ręki.
-To jaka jest odpowiedź na moje pytanie? - zapytał podejrzliwie.
-Nie wiem. Bill? - zapytałam unosząc jedną brew.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Poddaje się Tom. Nie słuchałam, o co pytałeś? - zapytałam kiedy już się uspokoili.
-Pytałem czy chcesz spać sama jak wyjedziemy czy z kimś z nas?
-I przypomnij, co ja odpowiedziałam? - za nic  nie mogłam sobie przypomnieć, co palnęłam.
-Że z Billem. - odparł Gustav z uśmiechem na twarzy.
-Tyle dobrze, już się bałam, że powiedziałam że z Tomem. - odparłam obojętnie ale w środku mnie dusiło.
Bill patrzył na mnie z uśmiechem, w jego czekoladowych oczach kryło się rozbawienie i... radość? Nie wiem.
-No to ustalone. Dzwoniłem właśnie do hotelu. Georg i Gustav mają pokój razem, Tom sam a Julka z Billem. - Powiedział Jost wchodząc do pokoju. Kiedy to mówił piłam wodę w efekcie czego wyplułam wszystko na Georga.
-Że co?! Ej, ja żartowałam! Tom, zamieniamy się! - powiedziałam spanikowana.
-Haha, po tym jak wybrałaś Billa? Ta, jasne. - powiedział ryjąc się w najlepsze.
-Wal się. Przeżyjemy. Co nie Bill? - i zrobiłam słodkie oczka w stronę czarnowłosego.
-Jasne. - powiedział puszczając do mnie oczko.
-Tak dla pewności... Masz spódnice antyTomową a żelazne majtki? Najlepiej na klucz? - zapytał Georg patrząc na niewinną minę Billa.
-I tu cię zmartwię. Moja szafa nie posiada niczego takiego. - odparłam . Z drugiej strony całkiem fajne takie gacie. - Ale nie martw się. Mam antygwałty.
-Że co masz? - zapytał Bill robiąc dziwną minę i przekrzywiając głowę. Ah tak... Antygwałty powiedziałam po polsku. Trzeba ich trochę tego języka poduczyć.. Ale to później.
-Najciaśniejsze z rurek. Takie kompletnie przylegające. - wyjaśniłam. - jakby coś próbował, po pijaku, za chuja by tego nie ściągnął.
-To jak ty to ściągasz?- zapytał Gustav.
-Kobieca tajemnica- przyłożyłam palec do ust.
Kiedy chłopaki już poszli, a Georg zasnął u siebie, udałam się na górę i nalałam do wanny gorącą wodę z olejkiem różanym. Kładąc się w gorącej wodzie, myślałam o tym wyjeździe. Dlaczego Bill nie zaprotestował?...
Bo mu się podobasz...Jezu, to znowu ty?
Ja idę spać, nie wiem jak ty. I proszę cię, pomyśl czasem na trzeźwo.
Jestem trzeźwa!
Jesteś pijana, z głupoty.
Bardzo śmieszne. Idź spać.
Dobranoc.
Wyszłam z wody i owinęłam się ręcznikiem. Poszłam do siebie do pokoju i wyszłam na balkon. Owinięta ręcznikiem wyszłam za drzwi i patrzyłam w gwiazdy. Na balkon naprzeciwko wyszedł Bill. Przecież modliłam się żeby nie należał do żadnego z bliźniaków! Oparł się o barierkę i zapalił papierosa. Nie zauważył mnie.
-Nie niszcz sobie zdrowia! - również oparłam się o barierkę i patrzyłam na niego zupełnie zapominając że jestem w ręczniku.
-Nie za zimno ci? - patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami.
-Nie, jest spoko. -uśmiechnęłam się.
-Fajnie tak wyglądasz. - zmierzył mnie z perfidnym uśmiechem.
-Drugi Tom się znalazł.
-Oj tam.
-Ktoś coś o mnie mówił? -zapytał Tom wchodząc na swój balkon obok balkonu Billa.
-Jeszcze tego tu brakowało.. - westchnęłam.
-Fajnie tak wyglądasz. - zmierzył mnie wzrokiem.
-Masakra, klony! - zawołałam iwywróciłam oczami. - Bill powiedział dokładnie to samo.
-Bo my myślimy tak samo. - powiedzieli równo.
-Dobra, ja się was boję. Idę do siebie. Dobranoc! -rzuciłam i weszłam do pokoju.
Usłyszałam jeszcze jak mi odpowiadają. Zasłoniłam rolety w oknach i ubrałam się w koszulkę podwędzoną kiedyś Georgowi. Położyłam się i zasnęłam myśląc o tym że z Billem jestem czymś związana. Moje sumienie już dawno poszło spać więc zostałam sam na sam z myślami. Ciekawa jestem czy da się wysłać sumienie na urlop...
Tydzień później:
-Jeezu. Tom! - krzyknęłam.
-Dziewczyno, kiedy ty się zmęczysz?!- zawołał. Chłopak gonił mnie po ogródku już od jakiegoś czasu. Dawno nie biegałam tak szybko. No, może tylko wtedy kiedy gonili mnie paparazzi po mieście. Szlag by trafił media..
-Odpuść! - wykrzyknęłam.
-To mi oddaj moje fajki!- krzyknął.
-Ta, chciałbyś! - biegnąc łamałam papierosy na pół i wkładałam do kieszeni.
Nagle wpadłam na coś. A raczej kogoś. Kogoś cholernie wysokiego bo przyrżnęłam głową w jego klatkę piersiową.
-Ej! Dzieciaki! Za chwilę wyjeżdżamy!- powiedział szczęśliwy Bill.
-To niech ona mi odda fajki! - powiedział zdyszany Tom podbiegając do nas.
-Nie masz co ratować. Połamała wszystkie- Bill poklepał brata po ramieniu.
Śmiejąc się weszłam do tourbusa. Panów G&G zastałam w "salonie".
-Gdzie bliźniacy? - zapytał Georg.
-Ubolewają nad fajkami. - podeszłam do kuzyna i wyjęłam mu piwo z ręki. Usiadłam obok Gustava i wypiłam piwo duszkiem.
-Tylko się weź nie upij- przypomniał Geo otwierając sobie nowe piwo.
-Oo.. piwo. - w salonie pojawili się bliźniacy i zabrali ze skrzynek po 2 piwa. Bill usiadł obok mnie i podał mi piwo.
Wzięłam je od niego i otwarłam o nowe piwo Gustava.
Po 4 piwach.. :
-Kiedyś wróciłam do domu zalana w trzy dupy, moja mama była na mnie wściekła, więc w ramach zemsty, rano obudziła mnie krzycząc: kac morderca, nie ma serca!- Nawijałam po polsku, gdyż wyłączył mi się tryb rozumowania i zapomniałam że chłopaki nie mogą zrozumieć, tego o czym mówię.
Tom w ramach remkompensaty zaczął pieprzyć po włosku. No tak, pijani ludzie potrafią mówić w różnych językach.
-Nadmiar alkoholu bliźniakom szkodzi..- wubełkotał Georg i zasnął.
-No dobra, ludzie. Idziemy spać! - zarządził Bill, próbując wstać.
-Okk, alee Julkaa śpi ze mno. - wydukał Tom.
-Chciałbyyś. Ja z nio śpiee. - powiedział Bill chwiejąc się na nogach.
-A ja śpie z Gucieem. Haha! - objęłam Gustava i jakoś doczołgaliśmy się do łóżka. Tom i Bill przyszli chwilę później. Bill położył się na łóżku na dole ( były piętrowe). A Tom podszedł do niego i położył się obok.
-Spadaj, to mooje usszko. -wymamrotał Bill i zepchnął brata.
-Wal siee, spiee na podlodzee- i zasnął.
David i Nick (kierowca), będą mieli niezłe pianie kiedy nas zobaczą. Georg na kanapie w salonie, jedna noga na podłodze, druga na oparciu, jedna ręka na stole, druga zwisa z piwem. Tom na podłodze, rozłożony na całą szerokość między łóżkami. Bill na łóżku, z rękami wywieszonymi po bokach oparć. Ja wtulona w Gustava. To może być niezły widok, chciaż chłopaki jutro mają sesję i powinni być trzeźwi. Mi się nie oberwie bo z nimi nie idę. Ha!
W tej chwili do pokoju wpadł Jost. Uniósł w górę brwi i powiedział do mnie bo jeszcze nie spałam.
-Jutro się wam oberwie.
-Jakk.. too naam? Ja niigdzie nie idee.
-Chłopaki ci nie powiedzieli? Przecież idziesz z nimi.
-zaabijee ichh. Przypomniij mi o ttym ran..- i odpłynęłam w ramiona Morfeusza.