Moja czerwona nić.

Moja czerwona nić.

środa, 15 stycznia 2014

12. Do rana.

Wesele za prawie tydzień, Mer pokazała nam fajne sklepy gdzie oczywiście kupiłyśmy masę ciuchów. Po ślubie zostajemy z Zoe jeszcze na 2 dni bo będziemy sprzątać po poprawinach. Mer i Paweł od razu po poprawinach jadą na miesiąc miodowy do Grecji.
Sukienkę pokażę jej w dzień ślubu. No bo jakby nie było to my ją szykujemy. Zoey ją pomaluje, ja zrobię fryzurę i ją razem wbijemy w suknię mojej mamy.
Teraz rozmawiałyśmy z bliźniakami na Skype. Ja siedziałam przy biurku a Zoey za mną na łóżku i przekonywała chłopaków żeby namówili mnie na plażę nudustów. Co to, to nie. Wystarczy że po mieście chodzę w samym bikini i kapeluszu.
-To nie jest zły pomysł- przytaknął jej Tom.
-Pewnie że zły! Na plażę nudystów nie wpuszczają w strojach a ja się przed obcymi facetami nie będę się rozbierać. - powied/ziałam podnosząc dłonie na wysokość piersi w ramach protestu.
-Ja się zgaduzam z Julką. Nawet ja jej nago nie widziałem!- powiedział spokojnie ale stanowczo Bill.
-A ja widziałem. - Tom wzruszył ramionami a ja przypomniałam sobie sytuację z lustrem.
Cisnęłam poduszką w monitor, jakby to mogło pomóc. Bill zrobił zaskoczoną minę a potem popatrzył wściekły na Toma.
Tom szybko zaczął wyjaśniać o co chodzi a ja tylko przytakiwałam.
-Dobra. My tu gadu gadu a plaża czeka! - zawołała Zoey wybijając ręce w górę.
-Ale na zwykłą plażę, nikt ci nie zabroni opalania się nago jeśli weźmiemy parawan a ja nago pływać nie będę! Jeszcze woda mi wleci tam gdzie niepowinna!- powiedziałam stanowczo a Zoey przystała na to.
Pożegnałyśmy się z nimi i pognałyśmy na plażę zabierając wcześniej przygotowane rzeczy.
Rozbiłyśmy parawan i puściłyśmy głośno muzykę. Dzisiaj wybierałyśmy się na dyskotekę więc starałyśmy się wpaść w taneczny nastrój.
Nasza pierwsza dyskoteka w Hiszpanii zapowiadała się dobrze. W klubie La Rosa Negra, było praktycznie wszystko. Wielki parkiet, muzyka na żywo, bar, stoliki, balkony, miejsca dla vipów itp. Oczywiście my zamówiłyśmy stoliki na balkonie dla vipów.
Moje rozmyślenia w tym temacie zakłóciło zachodzące słońce. Dzień skończył się niebywale szybko. Chyba usnęłam, nawet nie pamiętam. Dobrze że leżałam pod psrasolem, bynajmniej się nie przypaliłam.
W domu pożyczyłam od siostry czerwoną, brokatową miniówkę. Założyłam do tego czarne szpilki na platformie i złote koła. Wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny czarny makijaż.
Zoey też wyglądała powalająco. Różowa sukienka za tyłek na cienkich, czarnych ramiączkach i czarne czółenka bez palców.
Zoe podkreśliła oczy kredką i zrobiła kreski Eyelinerem.
Mercedes zagwizdała gdy wychodziłyśmy z domu i powiedziała że jutro powie nam coś ważnego a teraz mamy się iść bawić. Zanierzałyśmy bawić się aż do rana.
Ruszyłyśmy wolno brukowaną uliczką szukając naszego klubu. Gdy już podeszłyśmy pod wejście powitał nas jeden z tak zwanych goryli. Pokazałyśmy mu wejściówki i wpuścił nas poza kolejką. W barze zamówiłyśmy drinki do stolika numer 4 na balkonie i wspięłyśmy się po schodach do naszego stolika który położony był blisko barierek. Z góry widziałyśmy bawiących się ludzi, w kącie obściskiwała się jakaś para, dziwnie wyglądający facet prowadził do toalety skąpo ubraną dziewczynę. Czyli norma. Nie taki rzeczy się widziało.

Mercedes:
Byłam ciekawa jak zareagują dziewczyny kiedy dowiedzą się gdzie jedziemy na wieczór panieński. Jedziemy tam dwa dni wcześniej żebyśmy mogły pozwiedzać trochę wyspę. Mm.. dawno tam chciałam jechać a teraz nadażyła się świetna okazja. Wrócimy stamtąd dzień przed weselem. Paweł ma się wszystkim zająć. Ufam mu więc ze spokojem wyjadę z dziewczynami na [...]

Bill:
-Eee.. czy ty nie jesteś przypadkiem za blisko? - zapytałem lekko odsuwając od siebie Amandę.
-Oj weź, przecież Julka się nie dowie... wraca dopiero za tydzień. - wyszeptała kusząco patrząc na mnie uwodzicielsko.
-Ale ja kocham tylko Julkę. Zapamiętaj!
-Przecież ze mną możesz się pobawić.. wątpię w to żebyś już spał z Julką..- powiedziała oblizując wargi.
-Nie. Nie zdradzę Julki. Zrozum to wreszcie i daj mi spokój! - krzyknąłem jej w twarz. Nie docierało do niej że jestem z Julką i coraz częściej i coraz bardziej mnie kusiła. Jestem facetem, co jeżeli hormony przeważą szalę i nie oprę się jej pokusom?
Nie, to niemożliwe. Nie dopuszczam do siebie tej myśli. Julka, Julka, Julka. Jej oczy, włosy, nogi, usta. Muszę myśleć o niej to dam radę. Tęsknię za nią i chciałbym żeby już wróciła z... tak w ogóle to nawet nie wiem gdzie pojechała! Postanowiły zachować to w tajemnicy. Nawet Tom i Georg nie wiedzą gdzie pojechały. Wiadomo tylko że do Hiszpanii ale do jakiego miasta nie powiedziały.
Amanda zbliżała się do mnie kołysząc biodrami. Drzwi! Tak! Ktoś wszedł do domu! Tom! Tak, to Tom! Dzięki Bogu, uratował mnie przed nią. Po mojej przerażonej minie Tom wywnioskował że zadowolony z jej towarzystwa za bardzo nie jestem..
-Na ciebie chyba już pora.. - złapał ją delikatnie za ramiona i popchnął w stronę drzwi.
W duchu podziękowałem mu na to i z westchnieniem opadłem na kanapę. To był ciężki dzień, zwłaszcza dlatego że nie mogłem się pozbyć Amandy. Dziwnie się czułem w jej towarzystwie. Jak lis złapany w pułapkę. Była przerażająca.
Tom poklepał mnie po ramieniu i włączył telewizor na jakimś filmie.

*********
To by było na tyle. Chyba mi to dość krótkie wyszło... jak macie przyluszczenia gdzie odbędzie się wieczór panieński to piszcie ;) zobaczymy czy ktoś trafi ;) mała podpowiedź: ostatnio na facebooku wspominałam o jakimś filmie...

wtorek, 14 stycznia 2014

11. Witaj Palma De Mallorca!

13 dni później:
Wszystko było nie na swoim miejscu! Te spodnie i kosmetyczka już dawno powinny być w walizce! Kurwa no! Sytuacja przedstawiała się tak: za godzinę ja i Zoey mamy samolot a większość naszych rzeczy wala się po całym domu!
Zoey biega po domu i zbiera rzeczy do mojego pokoju a ja wkładam wszystko do walizek. Rzeczy miałyśmy razem więc byle jak wrzucałam co mi dawała. Wyliczałam na palcach co mamy a czego brakuje.
-Zoey! A stroje ?! - zawołałam wychylając się za barierkę schodów. (Georg ją w końcu zamontował. Alleluja!)
-Leżą u mnie w pokoju!- odkrzyknęła blondynka przebiegając obok schodów.
Poszłam do pokoju Zoe i z podłogi podniosłam 2 pary bikini.
Ja mam chyba wszystko.
-Wszystko!- zawołała szczęśliwa Zoey wchodząc do pokoju. Normalniie czyta mi w myślach.
Usiadła na walizkach a ja zapięłam je szybko. Torby miałyśmy spakowane, walizki też, podręczne bagaże leżą na stoliku w salonie. Zbiegłyśmy szybko po schodach co wywołało małe potknięcie.. Potknęłam się o coś leżącego na schodku i poleciałam do przodu. Dobrze że chłopaki czekali pod schodami. Stali tyłem do schodów, Tom coś tłumaczył Guciowi a Bill i Georg patrzyli na jakąś kartkę.Zamortyzowali upadek. No, Tom i Gustav go zamortyzowali bo Bill i Georg w ostatniej chwili odskoczyli w boki.
Tom i Gucio leżeli teraz twarzami do podłogi a ja na nich. Kiedyś ćwiczyłam gimnastykę i akrobatykę więc z łatwością wstając zrobiłam salto i wylądowałam bezpiecznie na nogach. To jednak chyba był zły pomysł bo znowu odezwały się mięśnie o których istnieniu zapomniałam! Zoey przeskoczyła nad jeszcze leżącymi gitarzystą i perkusistą i zaczęła się ze mnie śmiać.
-Franca- powiedziałam po polsku.
-Oj, wiem, wiem. - cmoknęła mnie w policzek zostawiając na nim ślad swojej czerwonej szminki.
-Zoe! No, weź!- próbowałam sobie na ślepo zetrzeć lepki ślad aż Bill się zlitował i wytarł mi go rękawem swojej bluzy.
Andżelika i Amanda czekały przed domem. Wspominałam już o tym że Zoey pobiła się wczoraj z tą szmatą? Nie? No to było mniej więcej tak - Zoey wkurwiła się bo zobaczyła że Amanda klei się do Billa i (o zgrozo!) Toma. Zaczęłam po niej jeździć a ta dała jej w twarz. Blondynka wkurzyła się jeszcze bardziej i rzuciła na Amandę. Ma teraz całe ręce i twarz w śladach po paznokciach Zoey.
Pożegnałyśmy się z dziewczynami i Gustavem a reszta pojechała z nami na lotnisko.
Już na parkingu musiałyśmy się pożegnać z chłopakami bo się śpieszyłyśmy. Bill przyciągnął mnie do siebie jedną ręką, drugą objął moją twarz i pocałował mnie namiętnie. Wspaniale było poczuć jego kolczyk w języku. Mrrr...
Przytuliłam Toma i Georga, którzy powiedzieli mi coś na ucho. Tom że będzie pilnował Amandy a Geo że mam być grzeczna i nie pić za dużo. Na to drugie zareagowałam śmiechem bo z Zoey to raczej mało się nie da wypić.
Kątem oka zobaczyłam że Zoey delikatnie daje buziaka w usta Tomowi a ten z chytrym uśmiechem przytula ją do siebie. Po chwili ich włosy się zmieszały, jak bardzo by chcieli ukryć że się całują - nie miało to sensu. I tak widzieliśmy. Kiedy ruszyłyśmy w stronę lotniska poczułam jeszcze że ktoś klepnął mnie w tyłek. Patrzę, a za mną stoi Bill z niewinną minką.
-Będę tęsknił. - wyszeptał. Zobaczyłam jeszcze jak z założonymi rękami opiera się o maskę samochodu i do póki nie zniknęłyśmy mu z oczu, czułam na swoich plecach jego wzrok.
Oddałyśmy bagaże do luku bagażowego zostawiając tylko torby podręczne z czymś do jedzenia i picia i tradycyjnie słuchawkami. Patrzyłam za okno, jak auto chłopaków wolno wycofywało się z parkingu i stawało się coraz mniejsze, coraz bardziej odległe. Przyłożyłam dłoń do szyby. Puściłam muzykę w słuchawkach i zamknęłam oczy.
"Była piękna.
Piękniejsza niż róża.
Delikatniejsza niż wiatr.
Szarpana specznymi uczuciami.
Popychana i kopana przez życie.
Zamknęła serce na klucz.
Przełamała życie na pół.
Piękniejsza od czegokolwiek.
Płakała razem z deszczem.
Taka właśnie była."
Przypomniałam sobie co moja babcia powiedziała kiedyś o mojej cioci która miała umrzeć na nowotwór. Żeby nie cierpieć już dłużej przedawkowała leki usypiające.
Nie wiem dlaczego akurat teraz mi się przypomniały ale zawsze były dla mnie piękne i wiele znaczyły.
W słuchawkach zaczęło lecieć "David Guetta ft. Sia - Titanium". Wsłuchiwałam się w słowa piosenki które miały podobne znaczenie. To była prawda. Ktoś był niezniszczalny, nie na każdego działają słowa.. ból. Zoey poznałam kiedy byłam na odwyku. To był czas kiedy byłam wykończona psychicznie, dużo mi wtedy pomogła. Wtedy też poznałam Tomka i resztę. Wyjazd do Niemiec był tak naprawdę drugą szansą. Był taki okres w życiu że tylko ból łagodził problemy a narkotyki zabijały ból. Wystarczy jedna dawka żebym znowu popadła w nałóg. Zoey zawsze mnie pilnowała na imprezach, dlatego przeraziła się na wieść że wyjeżdżam do innego kraju. Mercedes też wiedziała o moim problemie. Mama dowiedziała się kiedy przedawkowałam i trafiłam do szpitala na płukanie jelit i żołądka. Rozmyślenia przerwałam kiedy Zoey szturchnęła mnie i powiedziała że zaraz lądujemy.
Po 10 minutach stałam już na płycie lotniska. Mercedes machała do nas z daleka i zaczęła biec w naszą stronę. Wpadłam w jej ramiona stęskniona za swoją starszą siostrą. Rozpłakałam się patrząc na jej twarz. Znowu ją widziałam, znowu była przy mnie.
Zoe również wyściskała Mer i ruszyłyśmy do auta.
-Ja niestety muszę wracać do pracy za godzinę więc możecie pochodzić i pozwiedzać. Jutro mam wolne więc pokażę wam swojs ulubione sklepy.- powiedziała Mercedes patrząc we wsteczne lusterko swojego Audi.
-Spoko, pozwiedzamy. - powiedziałam puszczając oczko do Zoey.
-Witajcie w Palma De Mallorca! - wykrzyknęła Mer gdy przejeżdżałyśmy przez wielką bramę miasta.
**
Rozglądałam się za jakąś kawiarnią w drodze na plażę. W końcu wyczaiłam jakąś i razem z Zoey poszłyśmy po jakieś dobre sorbety i dwie butelki zimnej wody. W domu Mercedes (który okazał się wielką willą) przebrałyśmy się w stroje kąpielowe i tylko na biodrach przewiązałyśmy luźne, cienkie chusty. Było tak gorąco że można było jajecznicę ma kamieniach smażyć! Idąc deptakami podziwiałyśmy piękne plaże. Wszystko było cudowne.
-Rozkładamy się blisko wody?- zapytała Zoey podciągając okulary na czubek głowy.
-Mi pasuje. - powiedziałam obojętnie gdyż nie mogłam się skupić na czymś co nie było podziwianiem widoków.
Zoey rozłożyła się na kocu który wziąłyśmy ze sobą i sapnęła z gorąca.
-Jutro idziemy na plażę nudystów- powiedziała obserwując spacerującą brzegiem mewę.
Spojrzałam na nią kpiąco, Bill by mnie chyba zabił.
O wilku mowa. Bill napisał. "Jak tam? Piękne widoki? :)" odpisałam od razu "jest tak gorąco że Zoey chce mnie zaciągnąć na plażę nudystów! RATUJ!!!"
Po chwili dostałam odpowiedź "Ale masz fajnie :( dawno nie byłem na plaży nudystów :("
Że co kurwa?! Ahahaha. Wysłałam "?!" A on na to " żartowałem xD no dobra, ty się tam opalaj a ja idę spać ;) miłej zabawy" odpisałam jeszcze "Dobranoc ;*" i schowałam telefon.
Zoey wyciągnęła z torebki aparat i przybliżyła do mnie. Zrobiła dziubek a ja się uśmiechnęłam. Wiedziałam że to zdjęcie wyląduje u niej na Facebooku. Pod koniec dnia zrobiłyśmy sobie jeszcze kilka pamiątkowych fot i wróciłyśmy do Mercedes. Do jej domu była prosta droga prowadząca obok sklepów, kawiarni i dyskotek prosto nad wodę.

********
Dzisiaj odkryłam brudny kawałek przeszłości Julki ;) Chyba tego się nikt nie spodziewał ;)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

10. "Ja mogę nago!"

Rano mnie i Zoey obudził Georg wołając nas na śniadanie które raczej było obiadem. Zrobił naleśniki. Pycha. Jeszcze w piżamach zeszłyśmy na dół. Zrobiłyśmy sobie babski wieczór. No wiecie. My + wódka + piwo. Georg stwierdził że jesteśmy w opłakanym stanie. Może miał racje, nie wiem. Nawet bałam się spojrzeć w lustro. Moje nogi odmawiały posłuszeństwa więc zamiast chodzić- powłuczyłam nimi.
Zoey tak samo. A tak przerzucając się na inny temat. Gadałyśmy wczoraj z Mercedes. Ja i Zoey za 2 tygodnie miałyśmy wyjechać do Hiszpani, na tydzień przed jej ślubem. Nie chciałam brać Billa, lepiej żeby nie wiedział gdzie mieszka moja siostra. Jakby nam się nie udało wolałabym zamieszkać z Mercedes niż z powrotem w Polsce.
Kiedy tylko zjadłyśmy śniadanie pojawili się bliźniacy z Andżeliką i Amandą. Gustav przyszedł kiedy jadłyśmy. Czyli wszyscy w komplecie ale wolałabym jedną osobę mniej...
Wracając do tematu. Kiedy wszyscy przyszli nadal byłyśmy nieubrane. Znaczu ubrane w połowie. I ja i Zoey miałyśmy zamiłowanie do spania wyłącznie w majtkach i za dużych koszulkach.
Bill i Tom zagwizdali na widok nas siedzących na kanapie z podciągniętymi nogami a Amanda prychnęła i urażona spojrzała na czarnego. Mi głowa zwisała za oparcie bo tak na serio to Zoe siedziała a ja leżałam na plecach z wyciągniętymi do góry nogami i jak już wspominałam - głową za oparciem. Zdychałyśmy.
-No i? Jakieś pomysły? Cały dzień nie przesiedzimy w domu. - zapytał Gustav rozsiadając się na kanapie.
-Może plaża? - zaproponowałam patrząc za okno. Pogoda była piękna, warto było wyjść a poza tym na plaży poleżę ze słuchawkami w uszach i dam w spokoju przejść kacowi. Z Polski wróciłam trochę opalona ale to i tak za mało.
-Macie stroje do pływania? - zapytał Georg.
-Ja mogę nago! - zapiszczała Zoey podskakując i klaszcząc w dłonie jak dziecko które dostało nową zabawkę.
-Jakbyś rzeczywiście miała co pokazać. - burknęła Amanda. Po minie Zoey widziałam że to usłyszała.
-Żebyś wiedziała że mam co pokazać. Ja i Julka byłyśmy najbardziej pożądanymi dziewczynami w województwie. Julkę i mnie praktycznie cały czas obskakiwali faceci. Mało tego, dziewczyny też. - powiedziała zadziornie.
-W takim razie mają tam zaniżony poziom. - odparła niebieskowłosa.
-Jesteś kilka poziomów niżej więc wiesz. Udowodnić ci coś? - iskierka błysnęła w oku Zoey.
-Proszę bardzo. - zadrwiła Amanda.
Zoey zdjęła swoją koszulkę zostając tym samym w staniku i majtkach. Trzeba przyznać że ciało miała boskie. Płaski brzuch; okrągły, jędrny tyłek; dobrze wykrojone biodra i wcięcie w talii; długie nogi; duże, naturalne piersi. U mnie było tak samo. Nie bez powodu nazywali nas boginiami, chociaż gdy tak mówili peszyłam się. Zoe podeszła zadziornym krokiem do Toma, przerzucając włosy na prawe ramię. Kiedy zakryłam Billowi oczy nawet nie protestował. Po kilku sekundach jednak opuściłam dłonie, niech zobaczy porażkę Amandy. Dobrze jej tak.
Zoey oparła się dłońmi o kolana dredziarza wypinając piersi. Sam się na nią rzucił a ona praktycznie nic nie zrobiła. Po pokazie Zoey włożyła koszulkę a Amanda krzyknęła że jest bezwstydnicą.
-Jestem feministką - odparła Zoey. Broniła praw kobiet, nie wstydziła się rozbierać przy ludziach ale też nie protestowała i nie robiła awantury kiedy chłopak otwierał przed nią drzwi.
Przebrałam się w bikini które wybrała dla mnie Zoey a ona w to które ja jej wybrałam. Czyli Zoe miała na sobie fioletowo-czarny strój z dołem takim na wzór stringów. Najwyżej jej piasek w dupę wejdzie. Ale to był odwet za to co ona mi wybrała. To nawet bikini nie było tylko kawałek materiału na sznureczku! Myślałam że ją uduszę kiedy zobaczyłam majtki od sroju na kształt stringów i górę składającą się z tak. Małych koronkowych trójkątów ( oczywiście z czarną podszewką) że ledwo zakrywały mi 1/3 bistu! Koronka była biała, podszewka czarna, dół też czarny.
Na to założyłam zwiewną biało- złotą sukienkę a Zoey tylko spodenki. Do tego obie wziąłyśmy japonki i byłyśmy gotowe. Spakowałam tylko do torebki nasze komórki, słuchawki i jakieś 2 książki. Obowiązkowo kilka butelek wody ale to szczegół.
Chłopaki na zmianę nieśli dwie torby wypchane ręcznikami, olejkami, balsamami itp. Ja i Zoe miałyśmy rzeczy z bliźniakami a reszta razem. Na plaży przy wielkim jeziorze była masa ludzi ale znaleźliśmy miejsce. Amanda chciała się wpieprzyć koło Billa ale ja i Tom uniemożliwiliśmy jej to.
Kiedy ściągnęłyśmy z Zoey ubrania Georg zapytał oburzony:
-Julka?! Co to ma być?!
-Zoey pytaj. Ona wybierała. - mruknęłam kładąc się na brzuchu.- Bill, posmaruj mnie balsamem.
Po chwili poczułam jego ciepłe ręce rozchodzące się po moich plecach.
-Wszędzie? - zapytał z chytrym uśmiechem.
-Mhm.
-Ty mi się nawet nie waż Kaulitz! - warknął Geo kiedy Bill zniżał swoje ręce do moich pośladków.
-Bill nie radzę denerwować Geosia, ja to dokończę. - zaproponowała Zoey a ja zgodziłam się przytaknięciem głowy. Już po kilku sekundach miałam balsam na nogach, tyłku, rękach i plecach. Tak to ja mogę leżeć. Odetchnęłam głęboko.
Amanda też próbowała coś zaeksponować ale mój chłopak nawet na nią nie spojrzał. Cały czas czułam jego spojrzenie na każdym odkrytym kawałku mojego ciała. W końcu Tom zaciągnął wszystkich do wody a na plaży zostałyśmy tylko ja i blondynka na maksa skacowane.
Zoey opalała się wystawiając twarz do słońca. Nie było ich już pół godziny a mi znudziło się słuchanie muzyki i leżenie plackiem w ciszy. Wyciągnęłam z uszu słuchawki i usiadłam przekręcając się na plecy.
Zoey wpatrywała się w jakąś budkę oddaloną od nas o jakieś 10 metrów. Z tego co zauważyłam zebrała się tam spora grupka ludzi.
-Co się dzieje? - zapytałam.
-Jakieś dwa konkursy podobno- odparła przyjaciółka nie odrywając wzroku od budki.
Wstałam i zaczęłam iść powoli w tamtym kierunku. Wiedziałam że Zo do mnie dołączy.
Przepchnęłyśmy się przez tłumek i zobaczyłyśmy 3 ogłoszenia. Miss mokrego podkoszulka, konkurs karaoke i dyskoteka wieczorem. Ciekawie się zapowiadało więc razem z Zoey zapisałyśmy się na liście kandydatów na konkursy.
Wracając na ręczniki zauważyłyśmy że reszta już leży i odpoczywa.
-Gdzie byłyście? - zapytał Tom zerkając ma nas spod daszku czapki.
-Oh, niespodzianka. - Zoey uśmiechnęła się słodko i opadła na ręcznik. Rozległ się dźwięk komórki.
-Przepraszam na chwilę. - powiedziałam znieszana patrząc na wyświetlacz i odeszłam kawałek.
-Tak?
- ...
-Wspaniale!
-...
-Jasne. Dziękuję. Do zobaczenia!- wróciłam uradowana i rzuciłam się Zoey na szyję.
-Dostałyśmy pracę! - wykrzyknęłam. Zoey zaczęła piszczeć i objęła mnie za plecy i przyciągnęła żeby mnie przytulić a ja że byłam schylona poleciałam na nią i przewróciłam na plecy.
Wspominałam już że myślałam nad opieką nad dziećmi. Kiedy przyjechała Zoey poszłyśmy razem do babki która szukała dwóch opiekunek do czworga dzieci. Wszystko poszło dobrze a dzieciaki nas polubiły. 100€ tygodniowo na głowę. Znaczy 50 za jedno dziecko a że każda miała na głowę dwójkę maluchów to po 100.
-Nie mówiłaś że szukasz pracy. - skrzywił się Georg.
Wstając z blondynki wzruszyłam tylko ramionami.
Poleżeliśmy jeszcze 6 godzin na zmianę opalając się i pływając. Kiedy wybiła 19 razem z Zo zaciągnęłyśmy resztę do otawrtej imprezy na plaży gdzie odbywały się konkursy na które się zapisałyśmy.
Dałam Billowi buziaka w usta i zniknęłam w tłumie razem z moją wariatką.
Zgłaszać się można było parami więc poszłyśmy i tu i tu razem.
Pierwsze byłi miss mokrego podkoszulka. Po kolei wywoływali na scenę kolejne dziewczyny figury anorektyczek, w sam raz albo bardziej przy kości które prężyły się dumnie na scenie pokazując wdzięki.
W końcu wywołali mnie i Zoe. Po minach naszych przyjaciół wnioskowałam że nie spodziewali się że to zrobimy. Podeszło do nas dwóch przystojnych facetów z wiadrami pełnymi zimnej wody i wylali nam je na ciała. Zoe dumnie wypięła piersi, zarzuciła włosami, zakręciła biodrami i posłała w widownię buziaka. Ja zrobiłam podobnie. Po chwili objęłyśmy się i razem zaczęłyśmy pozować. Faceci wpatrywali się w nas jak w obrazki a dziewczyny albo oburzone waliły swoich facetów po głowach albo wzdychały z zadrością do naszej urody.
Ah ta moja skromność ale no, nieważne. Po nas wyszły jeszcze 3 dziewczyny a zanim podali wyniki ogłosili konkurs karaoke. Tym razem wywołali nas jako pierwsze a na scenę wkroczyłyśmy w asyście braw. Dałam dj- owi swoją komórkę i kazałam mu puścić 3 piosenkę z mojej ulubionej playlisty. Ja i Zoe słowa znałyśmy na pamięć, nie potrzebowałyśmy tekstu. Tylko podkładu. Wybrałyśmy "Christina Aguilera- El Beso Del Final" <od autorki: przed przeczytaniem dalszej części proszę o zobaczenie tłumaczenia tekstu które zamieściłam pod odcinkiem> Dj wyłączył głos i zostawił tylko instrumenty i podkład.
Zoe zaczęła pierwsza a ja przejęłam refren. Drugą zwrotkę śpiewałyśmy na zimanę po linijce a ostatni refren razem.
Jeśli ktoś kojarzy to pojawiła się w Dirty Dancing 2. (Drugi tytuł: wirujący seks 2). Polecam do obejrzenia, naprawdę. Skoro już mieszkam z Georgam muszę go namówić na wyjazd na Kubę ale to później. Jak mu przejdzie szok po miss mokrego podkoszulka. Zakończyłyśmy piosenkę i ukłoniłyśmy się. Czułam się świetnie mogąc znów zaśpiewać. Mogę zostać piosenkarką, fotografem albo pisarzem. Do tego drugiego mam lekkie uprzedzenie ale to już było dawno.
Po nas jeszcze śpiewało kilkanaście osób. Jedni potrafili inni... cóż. Nie.
Bill podbiegł do mnie gdy tylko zeszłyśmy ze sceny i złożył na moich wargach gorący pocałunek. Amanda kipiała ze złości. Oj nie złotko, ty mi Billa nie odbijesz. Pomyślałam patrząc na nią z jadem w oczach. Byłam pewna że usłyszałam jej " jeszcze zobaczymy" chociaż wcale nie poruszyła ustami. Jej oczy zdradzały wszystko. Zimne jak lodowce z pełną determinacją.
Miałam to w dupie i zatopiłam się w ciepłym i pełnym miłości i dumy spojrzeniu Billa.

*Jest w moim sercu niepokój
Dzisiaj widzę cię tak oddalonego ode mnie
Jest coś, co mnie oddala od Twojej miłości
Nagle zmieniłeś się
Dzisiaj jestem niepewna
Życia bez ciebie
Wiem, że będę cierpieć

Wieczorem czułam, że całujesz mnie inaczej
I nie wiedziałam co robić
Znam cię i wiem, ze
Coś złego się dzieje, chodź i powiedz mi prawdę
Nie chce wyobrażać sobie,
Że to był pożegnalny pocałunek

Nie wiem dlaczego zmieniło się twoje zachowanie
Obym się myliła
Nie chce potwierdzenia, ze cię straciłam,
Ani tego ze nasza miłość się skończyła
Słyszę twój głos, który zatapia się we mnie
Który znowu mi powtarza
To, czego nie chce słyszeć

Wieczorem czułam, że całujesz mnie inaczej
I nie wiedziałam co robić
Znam cię i wiem, ze
Coś złego się dzieje, chodź i powiedz mi prawdę
Nie chce wyobrażać sobie,
Że to był pożegnalny pocałunek

Dzisiaj jestem niepewna
Bycie bez ciebie
Wiem ze będę cierpiała

Wieczorem czułam, że całujesz mnie inaczej
I nie wiedziałam co robić
Znam cię i wiem, ze
Coś złego się dzieje, chodź i powiedz mi prawdę
Nie chce wyobrażać sobie,
Że to był pożegnalny pocałunek

Wieczorem czułam, że całujesz mnie inaczej
I nie wiedziałam co robić
Znam cię i wiem, ze
Coś złego się dzieje, chodź i powiedz mi prawdę
Nie chce wyobrażać sobie,
Że to był pożegnalny pocałunek*

***********
Nie piszcie o błędach bo o nich wiem, wszystko wynika przez komórkę która niekiedy sama przekręca słowa. Myślę że się powinno podobać ;) Odcinek był zrobiomy w trybie ekspresowym dzięki jakże motywującym słowom Darii " nie marudź tylko pisz xD" ;)

niedziela, 12 stycznia 2014

9. Tak.. będzie miło.. bardzo miło..

Obudziłam się w świetnym humorze. Wszystko układało się dobrze. Wczorajsze zakupy z An wykorzystałyśmy żeby się lepiej poznać. Zgarnęłam komórkę ze stolika. 2 nieodczytane wiadomości.
Andżelika i Bill.
Bill "przyjdź do nas o 15". Odpisałam "nie przyjdę sama ;) nie pytaj. Niespodzianka."
Andżelika "Amanda przyjedzie o 13, wpadnij wcześniej."
O kurwa..  Jest 12. Przecież prosiłam Georga, żeby mnie obudził! Walić to, pewnie zapomniał. Bynajmniej się wyspałam.
Podeszłam do wczorajszych zakupów i wygrzebałam z nich czarne spodenki z ćwiekami, czerwoną koszulę i czarną bokserkę. Z szuflady wyjęłam bieliznę i nawet nie fatygowałam się żeby wyjść do łazienki tylko ubrałam się w garderobie. Tak na marginesie, niech mi ktoś przypomni że muszę tu posprzątać..
Umalowałam się i rozpuściłam przycięte włosy. Zeszłam na dół i przeczytałam kartkę wiszącą na lodówce. A więc Geo mnie budził tylko warknęłam, żeby spierdalał. No, nie jestem miła kiedy jestem w półśnie. Teraz jest u bliźniaków gdzie miałam się pojawić o 15. Włożyłam klucze do kieszeni tak samo jak telefon i wyszłam. Zamknęłam drzwi na klucz a następnie przeszłam przez ulicę.
12:30. Myślę że się wyrobiłam.
Zapukałam. Otworzyła mi ta ponoć wredna sąsiadka.
-Dzień dobry. Jest An?
-Tak, wejdź. - co oni pieprzą? Przecież ona nie jest wredna!
-Andżelika! Koleżanka do ciebie! - zawołała w stronę schodów. Po chwili pojawiła się na nich An.
-Amanda za chwilę przyjedzie. Co robimy do tego czasu? - zapytała witając mnie.
-Może śniadanie? Jestem głodna.
-W sumie to ja też. - przyznała klepiąc się po brzuchu.
-Na co masz ochotę? - zapytała An kiedy stałyśmy już przed lodówką.
-Jajecznica? - podsunęłam.
Po 10 minutach wszystko było gotowe i zjedzone. Oczywiście ciocia Andżeliki też z nami zjadła. Kiedy jej ciotka wyszła z kuchni An zapytała:
-Umówiłabyś mnie z Georgem? - spuściła wzrok.
Zakrztusiłam się wodą którą piłam a Andżelika podskoczyła z krzesła i poklepała mnie po plecach.
-Podoba ci się Geo?- zapytałam dla upewnienia. Kiwnęła głową.
-W takim razie spróbuje was umówić - obiecałam.
Było 5 po 13 kiedy do domu ktoś zapukał.
An poszła otworzyć i za chwilę wróciła do salonu z dziewczyną z niebieskimi włosami i bladą cerą. Nie wiem czemu ale wydawało mi się, że będę miała z nią problemy. Gdy poznawałam An nie czułam tego. Mimo wszystko uśmiechnęłam się i uścisnęłam jej dłoń.
Tak jak obiecałam Billowi, przyszłam z An i Amandą do nich o 15.
Weszłam bez pukania i wmaszerowałam do salonu a za mną dziewczyny. Chłopaki standardowo siedzieli na kanapie. Bill siedział przy oparciu więc najbliżej. Rzuciłam się tyłem na kanapę tak że głowę miałam na jego kolanach a nogi za oparciem.
-Poznajcie się. Chłopaki, to Amanda i Andżelika.- wskazałam na obie dziewczyny. - dziewczyny, to Bill, mój chłopak-wskazałam na czarnego - a tam siedzą Georg, Gustav i Tom.
Chłopaki uściskali dziewczyny a ja dyskretnie przypatrywałam się Amandzie. Oczy jej świeciły kiedy patrzyła na Billa. Muszę ją mieć na oku. Uh..
Podskoczyłam nagle.
-Tom!- zawołałam. - musimy pogadać. Teraz, zaraz.
-Ok. To chodź na górę. - powiedział dredziarz. Bill rzucił mu ostrzegawcze spojrzenie.
Tom jest moim przyjacielem, muszę z nim porozmawiać.
-Co mi chciałaś powiedzieć?
-Po pierwsze. Amanda się dziwnie patrzy na Billa. Po drugie..  jak mi i Billowi się nie uda wyjadę do Mercedes, do mojej siostry..- ostatnie zdanie powiedziałam prawie że niesłyszalnie.
-Oszalałaś?! [..] -zaczął kląć i tłumaczyć mi że tak nie można. Przecież Geo się załamie i takie tam.
Do pokoju wparowała reszta słysząc krzyki Toma.
-Co się dzieje? - zapytał Gustav. Zignorowałam go i zwróciłam się do Toma.
-Nie krzycz na mnie. To już postanowione.
-A oni? Co im powiesz?! - wskazał ruchem dłoni na stojących w drzwiach przyjaciół i Amandę.
-Nic, Tom, nic. I ty też nic nie powiesz. Jako przyjaciel uszanuj moją decyzję.
-Co się tu dzieje do cholery?! - wydarł się Bill. Odwróciłam się w jego stronę.
-Jeśli będziesz uważał na to co robisz powiem ci. Do końca wakacji został miesiąc. Jeśli do końca wakacji, Polskich wakacji nic się nie stanie, obiecuję, że ci to powiem. A teraz zaufaj mi i nie pytaj. Georg, ja już wrócę do domu. Muszę porozmawiać z Mercedes w sprawie ślubu z Pawłem.
-Jakiego kurwa ślubu?! - krzyknął Bill.
-Uspokój się. Jestem druhną, wybieram suknie dla druhen i panny młodej. - odpowiedziałam schodząc powoli po schodach.
U siebie w pokoju włączyłam Skype i zadzwoniłam do Mer. Lubiłam ją tak nazywać. Kiedyś drażniąc się z nią powiedziałam tak do niej i już tak zostało.
Rozmawiałam z nią przez prawie dwie godziny i uzgadniałyśmy kolor i krój sukienek. Dowiedziałam się, że nie chce mieć sukienek od znanych projektantów tylko zwykłe, uszyte przez dobrą krawcową. Postanowiłam zrobić jej niespodziankę. Jak zakończyłam rozmowę, wygrzebałam spod łóżka walizkę i wpakowałam tam rzeczy na dwa dni. Zadzwoniłam na lotnisko i zarezerwowałam bilet do Polski na najbliższą godzinę. Lot miałam za 1,5 godziny. Podczas rozmowy z siostrą przypomniałam sobie jak kiedyś na strychu znalazłyśmy suknię ślubną mamy.
  -co sądzisz? - zapytała mnie Mer przymierzając ją przed lustrem. Miała wtedy 15 lat.
-jesteś piękna. Jak mama- odpowiedziałam. Suknia była cała biała, do podłogi. Góra obszyta czarną koronką, bez ramiączek wstrzymywała się tylko na piersiach. Dół sukni falował przy najlżejszym powiewie przeciągu. Nie była ciężka. Wręcz przeciwnie. Była delikatna, lekka. Bez zbędnych ozdób. Marszczona przy dole. Nie kłamałam. Wyglądała jak księżniczka. Była bezpretensjonalnie piękna. Naturalna. Taka delikatna. Jej blond włosy opadały kaskadami na ramiona. Niewinna, delikatna, piękna, wyzwolona. Jak anioł. Od zawsze mi go przypominała, w tym dniu jeszcze bardziej.
To było jedno z tych wspomnień których jako siostra nie powinnam zapominać. I nie zapomniałam.
-Georg, wyjdź przed dom. Musisz mnie zawieźć na lotnisko.- powiedziałam do komórki a Geo przerażony wybiegł jak petarda od Kaulitzów.
-Julka! Co ty wyprawiasz?! - krzyknął. Za nim wybiegła reszta. Tom przerażony patrzył na brata.
-Julka, co on ci zrobił?! - powiedział Tom przytulając mnie i patrząc na Billa. Czarnowłosy prychnął.
-Gdzie się wybierasz? - zapytał Bill. Wiedział, że nie wyjeżdżam.
-Wracam do Polski..- zanim dokończyłam wszyscy zaczęli mnie wypytywać dlaczego.-.. na dwa dni.- dokończyłam.
-Po co? - zdziwiła się An.
-Muszę coś załatwić. Tknęło mnie serce, muszę po coś wrócić. Dla Mer.
-Nie bój się. My się zaopiekujemy twoimi koleżankami. - wyszczerzył się Bill.
-No nie wątpię. Oby nie za bardzo.- mruknęłam pod nosem ale Tom usłyszał.
-Chodź na chwilę.. - odciął mnie na bok i trzymając mnie za ramię, pochylił się, żeby spojrzeć mi w oczy.
-Będę miał ją na oku. Obiecuję. Nie spuszczę ich z oczu jak cię nie będzie i będę cię informować co się dzieje. Bill nie jest taki głupi, nawet jej nie zauważa.
-No mam nadzieję- burknęłam.
Wróciliśmy do zebranych, pożegnałam się z nimi i razem z Georgem ruszyliśmy na lotnisko.
Rozmawialiśmy przez całą drogę na lotnisko. Pożegnał mnie ojcowskim całusem w czoło i poczekał aż zniknę mu z oczu gdy wejdę za bramkę.
Nie lecieliśmy długo. Chyba godzinę. Nawet nie zwracałam uwagi. Na pokładzie zajęłam się pisaniem. Dawno tego nie robiłam. Pisałam kiedyś wiersze, piosenki, opowiadania, bajki. Ceniłam to że potrafię swoje uczucia i wyobraźnie przelać na papier.
W Polsce już zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu.
Mama nieźle się zdziwiła widząc mnie w progu.
Wyjaśniłam jej o co chodzi i razem, z uśmiechami na twarzach pognałyśmy na strych. Wygrzebałyśmy z metalowej skrzyni suknię ślubną mamy. Biały delikatny materiał prześlizgiwał mi się przez palce. Kolejne wspomnienie Mercedes wróciło.
Przez okno przyglądałam się jak moja siostra ucieka przed Pawłem śmiejąc się. Padało. Byli cali mokrzy. Im to nie przeszkadzało. Mieli siebie. Chciałam wtedy być kiedyś tak szczęśliwa jak ona. Paweł dogonił ją i przyciągnął do siebie. Położyła mu ręce na klatce piersiowej. Pocałował ją. Wydawali się być szczęśliwi. Mer zawsze była szczęśliwa, przy Pawle rozkwitała. Widziałam to i rozumiałam chociaż sama jeszcze nie znałam znaczenia słowa miłość.
Ułożyłam materiał w zgrabną kostkę i spakowałam do pudełka. Wróciłam z mamą na dół i weszłam do swojego dawnego pokoju. Dłonie oparłam na biodrach i przyjrzałam się pomieszczeniu. Było tu pełno moich rzeczy. Skoro jestem w Polsce to ruszę dupę na spacer chociaż.
-Dokąd się wybierasz?- zawołała mama z kuchni.
-Idę przejść się po starych śmieciach. - zażartowałam i wyszłam.
Miałam wrażenie, że miasto się zestarzało, zmieniło. To nie było to miasto w którym dorastałam. Było inne.
Bezwiednie ruszyłam w stronę parku. Na ławkach jak zwykle rozsiadła się moja dawna paczka. Siedzieli do mnie plecami i tylko Zoey (jest Polką, ma tylko amerykańskie imię) stała do mnie twarzą. Na mój widok zaczęła się drzeć i skakać ze szczęścia. Wszyscy myśleli że oszalała. Zoey była drobną blondynką. Jej grzywka luźno opadała po boku a blada cera kontrastowała z wielkimi fiołkowymi oczami. Nikt nigdy nie wątpił że kiedyś wyląduje w wariatkowie. Jak dotąd jej nie zamknęli więc jest jeszcze szansa. Ale tak na serio to jest pozytywnie jebnięta. Kiedy kogoś nie lubiła stawała się wredną suką. Czasami aż do bólu była szczera. Podeszłam do jednego z chłopaków wgapionych w Zoey skradając się i wrzasnęłam mu do ucha. Uwielbiałam tak robić chłopakom z naszej grupy.
Wszyscy zaczęli się śmiać a ja zauważyłam że biedny chłopak który przeżył szok musiał być nowy gdyż mnie nie poznał.
-Ah, ty jeszcze nie miałeś okazji poznać naszej krzykaczki. - zażartował Kuba.- uwielbia nam tak robić.
Wszyscy wyściskali mnie a Zoey dała buziaka w usta.
Moja najlepsza przyjaciółka jest bi więc nie przejęłam się tym.
-A ty nie siedzisz w Niemczech? - zapytał Tomek. Tomek był tym który zawsze zachowywał trzeźwość umysły a po pijaku pierdzielił po czesku.
-Wróciłam na dwa dni. Jutro w nocy już mnie tu nie będzie.
-Obiło mi się o uszy że jesteś z Kaulitzem. - zaćwierkała Zoey.
-No tak. Z jednym się przyjaźnie a z drugim jestem - zaśmiałam się. Wyjazd do Niemiec miał być nowym początkiem. Z Zoey musiałam utrzymywać kontakty, tyle że jej rodzice znowu pewnie się wściekli i odcięli jej internet.
Posiedziałam z nimi chwilę a następnie wróciłam do domu.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo tęskniłam za tą wariatką. Już jutro miało mnie tu znowu nie być. Zagryzłam wargi i poszłam prosto do siebie.
Tom do mnie zadzwonił w chwili kiedy miałam zanurzyć się w przygotowanej przez mamę kąpieli.
-Ale masz wyczucie- jęknęłam do komórki.
-A co właśnie robisz?
-Stoję naga przed wanną i marznę.
-To rzeczywiście mam wyczucie.
-Chciałeś coś ważnego?
-Powiedzieć ci tylko że próbowała go złapać za rękę ale on nie zauważył tego i zaczął rozmawiać z Georgem gestykulując.
-Trzymaj ich od siebie z daleka. Jutro o 22 powinnam już być w Loitsche.
-Wejdź już do tej wanny bo aż tutaj słyszę twoje szczękanie zębami. Pa.
-Pa. - zakończyłam rozmowę i wskoczyłam do wanny.
*
Następnego dnia obudziła mnie Zoey wskakując na moje łóżko.
-Wstawaj śpiochu. Zabieram cię na zakupy. Jutro cię tu nie będzie a chcę mieć jakieś pamiątki. - pomachała mi aparatem przed twarzą. Kto by pomyślał że w tym małym ciałku jest tyle siły i energii. Muszę ją chyba wziąć ze sobą.
-A co jak ci powiem, że chcę żebyś jechała ze mną? - wydukałam z głową pod kołdrą.
-Chętnie wyrwę się z tej dziury- powiedziała siadając mi okrakiem na brzuchu. Zdjęła mi kołdrę z głowy robiąc dziubek i marszcząc zabawnie nos. Zachowywała się jak dziecko próbujące rozśmieszyć starszą siostrę.
Zepchnęłam ją z siebie ze śmiechem i usiadłam po turecku na łóżku.
Zoey stanęła przed lustrem i robiła śmieszne miny. A to wydymała policzki i robiąc dziubek przykładała palce do policzków a to unosiła jedną brew robiąc rybkę. Przyglądałam się temu z przekrzywioną głową i bananem na twarzy. Blondynka w końcu obróciła się na pięcie i dźwignęła mnie do góry. Pamiętam że Mercedes uwielbiała patrzeć na Zoey. Zawsze mówiła że to miłe patrzeć na kogoś kto optymistycznie ale i twardo kiedy trzeba stąpa po ziemi. Zoey nigdy nie usuwał się grunt spod nóg. Zawsze wiedziała co powiedzieć czy zrobić. W jej towarzystwie zawsze czułam się szczęśliwa a innych jej obecność krępowała. Potrafiła być bardzo bezpośrednia.
Ubrałam się i zjadłam śniadanie a Zoey skorzystała z okazji i poszperała w internecie.
Około 12 wyszłyśmy z domu i poszłyśmy do Zoey. Spakowała ciuchy i wychodząc z domu krzyknęła tylko że wyjeżdża do Niemiec na miesiąc.
Jej mama tylko odkrzyknęła że dobrze. Jej rodzice żyli we własnym świecie, nie przyjmują się Zoey. Dziewczyna robi co che, kiedy chce i gdzie chce. Już nawet przestała się starać zwrócić ich uwagę na siebie.
-Idziemy nad jezioro. Wbijaj się w bikini i idziemy. - zarządziła.
-A ty? - zapytałam - masz bikini na sobie?
-Jasne. - odparła odchylając ramiączko i pokazując mi kawałek góry czarnego bikini.
Uśmiechnęłam się pod nosem i biegiem wróciłam do domu. Kiedy już wyszłam Zoey stała na chodniku wpatrując się wróblowi siedzącemu na płocie.
Klasnęłam, ptak odleciał a Zo spojrzała na mnie oburzona.
Zaczęłam się śmiać i poszłam w stronę najbliższego jeziora.
Cały dzień opalałyśmy się ciesząc swoim towarzystwem.
Kiedy wróciłyśmy pożegnałyśmy się z moją mamą i poszłyśmy na lotnisko. Na pokładzie Zoey zasnęła a ja wpatrywałam się w okno ze słuchawkami w uszach.
Na lotnisku przywitał mnie cały zespół. An i Amanda zostały w Loitsche.
Zoey uśmiechnęła się i spojrzała na Toma marszcząc nos i pokazując w uśmiechu równe białe zęby.
-Ale przystojniak. - powiedziała po polsku nadal patrząc na dredziarza. Czarny podszedł do mnie i pocalował, długo i namiętnie. Tęsknił. Zawsze tak całował kiedy tęsknił.
-Tak, a ten to mój przystojniak.- wskazałam na Billa. Przełączyłyśmy się już na niemiecki.
-Też ciacho. Spałaś z nim już? - zapytała z uśmiechem na twarzy. Niestety powiedziała to po niemiecku. Jak już mówiłam Zoey potrafi być BARDZO bezpośrednia.
-Zoey!- oburzyłam się spoglądając na roześmianą twarz przyjaciółki. Wszyscy wybuchnęli śmiechem a ja i Bill zmieszaliśmy się.
-Zoey, nie spałam z nim jeszcze. - powiedziałam szeptem w stronę przyjaciółki.
W końcu odezwał się Georg.
-Miło cię znowu widzieć Zoey. - przytulił ją.
-Coś jeszcze przed nami ukrywasz? - zapytał Tom.- ukrywałaś siostrę i piękną przyjaciółkę.
-Piękną przyjaciółkę która jest bi. - odparłam ze śmiechem. - tak, mam jeszcze kilka asów o których nie wiesz.
Zoey zaśmiała się i podparła o moje ramię łokciem krzyżując nogi w kolanach.
-Przygotowałem dla Zoey drugi pokój na piętrze. - powiedział Georg.
-To tam jest jakiś drugi pokój? - zdziwiłam się.
-A co ty myślałaś? Tak duży dom i tak małe piętro? Drugi pokój jest naprzeciwko twojego.
-Byłam pewna że tam jest spiżarnia. - Powiedziałam na swoją obronę unosząc w górę obie dłonie.
Wracaliśmy w dwóch samochodach. Przed domem powitała mnie Andżelika i Amanda (która bardziej ucieszyła się na widok Billa). Zdzira jedna. Zoey podłapała moje spojrzenie i uśmiechnęła się wyzywająco w stronę Amandy. Oparła dłonie na biodrach i wpatrzyła się w nią wydymając usta.
Zastanawiała się. W końcu uśmiechnęła się a tylko ja w tym uśmiechu odkryłam zaszyfrowany sens. Dała mi znać że poziom zagrożenia wynosi mniej niż 0.
-Andżelika, Amanda.. - to drugie nie chciało mi przejść przez gardło. - to jest Zoey. Moja przyjaciółka z Polski.
Andżelika uściskała Zoey a Amanda uśmiechnęła się blado i zmierzyła ją wzrokiem.
-Metr 58 bez kapelusza. Chcesz dokładniejszą miarę? -powiedziała Zoey bez chwili zawachania.
Amanda posłała jej zabójcze spojrzenie a Zoe uśmiechnęła się słodko. Z przesadzoną słodyczą. Wygrała. Ja to wiedziałam i ona też. Ale Amanda nie zamierzała odpuścić.
-Od kiedy przyjaźnisz się z krasnoludkami? -zapytała złośliwie.
-Lepszy krasnoludek niż wypacykofana lala z nadmuchanymi cyckami - powiedziała Zoey puszczając jej oko.
Amanda oburzyła się i głośno tupiąc poszła w stronę Billa.
-Spokojniej! Złość botoksowi szkodzi! - krzyknęła za nią Zoey a ja turlałam się ze śmiechu po trawie. Bill spojrzał na Amandę z politowaniem i usidł przy mnie na trawie. Położyłam mu głowę na ramieniu i z triumfem spojrzałam na wściekłą Amandę.
-Dajh buzi - wymruczałam do Billa podnosząc glowę i wystawiając dziubek. Dał mi buziaka a potem objął. Wstaliśmy kiedy Tom powiedział że muszą już iść. W domu pomogłam rozpakować się Zoey a potem poszłyśmy do mnie na balkon. Ja usiadłam na podłodze po turecku i oparłam się plecami o drewnianą balustradę a Zoey usiadła na parapecie okna wymachując nogami.
-Ta Amanda to suka. - powiedziała przegryzając lewy policzek.
-Wiem, myśli że odbije mi Billa.
-To jest raczej niemożliwe, widzę jak on na ciebie patrzy.
Po chwili ciszy powiedziałam niemal szeptem.
-Pamiętasz co kiedyś uwielbiałyśmy robić?
Nie odpowiedziała tylko zaczęła śpiewać. Po chwili przyłączyłam się do niej.
"Jesteś mi gwiazdą na niebie.
Świecisz jasno, chcę cię dotknąć.  Jesteś tak blisko.. Na wyciągnięcie ręki. Jednak za daleko. Świat stanął w miejscu, razem z nim my.
Wskazówki zegara wybijają
kolejną minutę kiedy wstrzymuję oddech. Wzbijam się w powietrze. Z każdą minutą wyżej. Jest ciemno i zimno. Jestem sama. Anioły płaczą kiedy zatrzymuję się na dłużej. Wychodzę z auta trzaskając drzwiami i staję twarzą do deszczu. Nic już nie jest takie samo. Jestem jak widmo. Nic już nie zostało. Krzycząc klnę na deszcz. Te pieprzone zimne krople spływające mi po twarzy są wspomnieniami. Z uśmiechem na twarzy siadam za kierownicę. Już nic mnie tu nie zatrzymuje. Jak widno. Reflektory rozświetlają pustą drogę a ja przyśpieszam. Diabeł siedzi u mnie na dachu machając nogami. Wybieram się z nim na spacer. Spacer do Pandemonium. "      
Wymyśliłyśny to z Zoey 3 lata temu. Pamiętała.. ja też pamiętałam. Zoey bez wątpienia były moim aniołem. Tak jak Mercedes. Mam wrażenie że otaczają mnie same anioły układające moją historię jak puzzle.

sobota, 11 stycznia 2014

8. Jak można być tak nierozsądnym?!

Kolejny dzień uwięziona jestem z Tomem w tym domku. W takich chwilach żałuje że nie nosze w torebce pamiętnika. W ogóle to żałuje, że nie wzięłam torebki.
Tom codziennie będzie musiał rozpalać w piecu, bo grzejniki wysiadły. Zastanawiam się jak to jest możliwe, że mamy kanalizację, wodę itp. ale nie mamy prądu?
Mniejsza o. Jak już wspominałam znalazłam książki. Czytam jakiś ckliwy romans. Typu "Eduardo nie zostawiaj mnie! Wiem, że jesteś kobieciarzem ale ja cię nadal kocham!" Mdli mnie od tego ale momentami naprawdę płaczę czytając historię tej kobiety. Do salonu wszedł uśmiechnięty Tom. Uradowany, kazał mi wstać i coś zobaczyć.
Otworzył drzwi wejściowe a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. Powtykał piwa w ścianę śniegu za drzwiami i wyrzeźbił coś na kształt "zamrażarki".
Wyciągnęłam sobie jedną puszkę i wróciłam do salonu. Znudziło mnie romansidło więc skakałam z radości kiedy znalazłam POLSKĄ książkę "Zatrzymajcie świat chcę wysiąść". Tak więc zaczęłam ją czytać a Tom zaciekawiony zaglądał mi przez ramię próbując zrozumieć tekst. Co chwilę mrużył oczy i marszczył brwi czytając poszczególne słowa.
To wyglądało tak komicznie jak nie wiem. Miałam ochotę zacząć turlać się ze śmiechu po podłodze.
Wskazałam mu zdanie " powiało grozą " i zażądałam, żeby mi to wypowiedział tak jak przeczyta.
-po..ia..lo Nie, ja się poddaję, nie powiem tego. - zaprotestował.
-No widzisz, ja mówię po Polsku i to wcale nie jest taki trudny język. - powiedziałam to po Polsku a on wybałuszył gały. Nie ma to jak nie rozumieć tego o czym ktoś gada, niestety ja też musiałam się niemieckiego uczyć.  Postanowiłam go czegoś nauczyć.
-Co powiesz na lekcje polskiego? - zapytałam poruszając zabawnie brwiami.
-No ty chyba.. oszalałaś. Żartujesz, prawda? - zapytał szczerze przestraszony.
Moja szydercza mina powiedziała sama za siebie.
Pod koniec dnia potrafił powiedzieć : idiota, debil, kocham cie, przyjaciele i dom.
Kiedy skończyliśmy Tom był z siebie dumny. Było tak nudno że następnego dnia również uczyłam Toma mówić po polsku. W pewnym momencie usłyszeliśmy szuranie. Potem nagły huk i jedno okno zostało... odkopane? Jest! W końcu nas stąd wyciągną! Akcja trwała dzień i noc przez co rano byliśmy uwolnieni. Od razu do domku wparował Bill, Georg i Gustav. Bill pierwsze co to pocałował mnie namiętnie a potem zaczął wrzeszczeć na Toma. Georg wziął mnie w ramiona lecz po chwili odsunął mnie od siebie i spojrzał mi w oczy.
-Powiedz mi jak można być tak nierozsądnym?  Następnym razem masz słuchać Billa! Rozumiesz jak ja się o ciebie martwiłem?! - znowu mnie przytulił.
-A ty Tom, następnym razem kiedy zechcesz jechać na urlop sprawdzaj do cholery prognozy!- wydarł się Geo na Toma kiedy mnie już puścił.
Tom wzruszył ramionami i powiedział do Georga <O MATKO! PO POLSKU>
-Tez cie kocham.
Wybuchnęłam śmiechem a reszta chłopaków przekrzywiła głowy i z zaciekawieniem wpatrywali się w dreda.
-Co ty tam gadasz i po jakiemu? - zapytał Bill patrząc na bliźniaka.
-Nie, nic. - odpowiedział Tom uśmiechnięty od ucha do ucha.
Czarny pokręcił z niezadowoleniem głową i wskazał drzwi.
-Chodźmy już. - objął mnie ramieniem i wyszliśmy z domku.
Kiedy lecieliśmy już do Loitsche Geo puknął się dłonią w czoło i zwrócił sie do mnie.
-Julka, już nie będziesz skazana na nas. Naprzeciwko do naszej wrednej sąsiadki wprowadziła się jej siostrzenica w twoim wieku.
-O! Fajnie. Jak się nazywa?- fajnie, ze w końcu w okolicy pojawi się jakaś dziewczyna. Z tego co ogarnęłam mieszkają tam albo bogate babcie albo sławni faceci (Tokio Hotel) albo małżeństwa z dziećmi od 6 do 10 lat. W sumie dobrze, pomyślę o zostaniu opiekunką. Taka wakacyjna praca. Fotografowanie chłopaków źle mi wyszło więc zajmę się czymś bezpieczniejszym. W końcu dzieci nie mają psychofanów.
-Nie potrafię wymówić jej imienia. - skrzywił się.
-Spróbuj. - zachęcałam.
-An..dz..k. Nie no, nie wiem.
-A, pewnie Andżelika.
-O, właśnie.
Mam tylko nadzieję że to będzie normalna dziewczyna z którą da się porozmawiać.
Kiedy byliśmy już pod domem Georga, Bill objął mnie i pocałował.
-Idziemy coś obejrzeć? - wymruczał mi do ucha. Odsunęłam się od niego z uśmiechem.
-Chciałbyś. Idę się przespać, umyć, podładować komórkę i poserfować w Internecie. Czyli powracam do cywilizacji. Zobaczymy się jutro kochanie. - puściłam mu oczko i pędem wbiegłam po schodach.
Jak mówiłam tak zrobiłam. Wzięłam czysta bieliznę, luźną koszulkę, ręcznik, komórkę i ładowarkę i poszłam do łazienki. Komórkę podłączyłam do ładowania, położyłam na półeczce obok wanny i puściłam playlistę z piosenkami TH i Little Mix. Napuściłam do wanny gorącą wodę i wlałam do niej swój ulubiony olejek różany. Ściągnęłam ciuchy i zanurzyłam się powoli w gorącej wodzie, która przyjemnie parzyła mi stopy.
Wyłożyłam się w wodzie i myślałam. Nigdy nie myślałam że zamieszkam z Georgem, że spotkam jego sławnych przyjaciół i że z jednym z nich będę. Nigdy nie marzyłam o tym aby być dziewczyną supergwiazdy. Co prawda podoba mi się takie życie ale boję się że jak popełnię jeden błąd wszystko się zawali.
Postanowiłam sobie, że jeśli nie wyjdzie mi z Billem wrócę do Polski albo wyjadę do Hiszpanii, do Mercedes. Dawno z nią nie rozmawiałam. Tęsknię za nią. 2 lata temu razem z Pawłem wyjechała do Hiszpanii. Samotna łza spłynęła bezwolnie po moim policzku na przypomnienie sobie pożegnania z siostrą. Obie płakałyśmy gdy ostatni raz się przytulałyśmy. Na pożegnanie spojrzałam w jej szaro-niebieskie oczy, tak bardzo podobne do moich jakbym starała się zapamiętać je do czasu kolejnego spotkania. Codziennie patrząc w lustro widzę ją i mimowolnie przykładam dłoń do tafli lustra mając nadzieję że zamiast szkła, wyczuję jej dłoń. Naprawdę byłyśmy sobie bliskie.
Wyszłam z jeszcze ciepłej wody i przebrałam się.
Otworzyłam drzwi balkonowe i na boso podeszłam do barierki wybierając jej numer. Wpatrywałam się w szare chmury płynące po czarnym już niebie oświeconym tylko sierpem księżyca i milionem gwiazd.
-Halo? - odezwał się głos w słuchawce.
-Mer? To ja.
-Oh, hej młoda. -zaśmiała się. - dlaczego tak długo się nie odzywałaś?
-A bo wiesz. Przeprowadziłam się do Georga, potem leżałam w szpitalu po napadzie psychopatycznej fanki TH a następnie utknęłam w domu w górach pod lawiną z bratem bliźniakiem mojego chłopaka. - powiedziałam na wdechu.
-Masz chłopaka i dopiero teraz się o tym dowiaduję?!
-A to że byłam w szpitalu i pod lawiną cię nie zdziwiło?
-Nie, no tak. Zdziwiło ale wiesz. Ty nigdy nie miałaś chłopaka na poważnie.
-Tak wiem. Jak tam w Hiszpanii?
-Zajebiście. Jest pięknie, musisz tu przyjechać. -trajkotała jeszcze przez chwilę a ja wsłuchiwałam się w jej szczęśliwy głos.
-Przepraszam Jula, wołają mnie na plan. Muszę lecieć, kocham cię.
-Ja ciebie też. - rozległ sie sygnał przerwanego połączenia a dźwięki Polskiej rozmowy zakończyły się głuchym echem.
Stałam jeszcze chwilę na balkonie a potem wycofałam się do pokoju i zeszłam po schodach do salonu.
Georg siedział na kanapie i oglądał wiadomości.
-Dzwoniłam do Mercedes. - powiedziałam siadając obok niego.
-Co u niej nowego?
-W sumie to nic. Za niedługo razem z Pawłem wezmą ślub. Będę druhną - ucieszyłam sie kiedy mi o tym powiedziała.
-O to fajnie. Dawno jej nie widziałem. Gdzie pracuje?
-W agencji modeling owej. Nieźle jej idzie. - uśmiechnęłam się na przypomnienie zdjęć , które wysłała mi  dwa miesiące temu. Byłam z niej naprawdę dumna.
Gadałam z kuzynem do prawie 1 w nocy ale w końcu poszłam spać.
Następnego dnia wstałam wcześnie rano przeciągając się leniwie. Miałam zamiar przywitać się z nową sąsiadką. Skoro jest z Polski nie będę zwlekać.
Ubrałam się w czarne rurki i białą luźną koszulkę w kwieciste wzory do tego założyłam złote sandałki i pokręciłam włosy. Muszę iść do fryzjera... Ale to może po południu.
Geo pojechał wcześnie rano do studia z chłopakami, nagrywali coś nowego.
Powoli przeszłam przez ulicę i zapukałam do drzwi wejściowych domu naprzeciwko.
Drzwi otworzyła mi wysoka brunetka z lekkim makijażem.
-Tak? - zapytała po niemiecku.
-Cześć, jestem twoją sąsiadką z naprzeciwka. Kuzyn mówił mi że jesteś z Polski wiec przyszłam się przywitać w ojczystym języku. - uśmiechnęłam się szczerze. Jeszcze wczoraj uwięziona byłam pod lawiną a dzisiaj rozmawiałam po polsku z nową sąsiadką. Wszystko dzieje się tak szybko..
-Jezu, nareszcie nie muszę mówić po niemiecku. - odetchnęła. - Wejdź.
Przekroczyłam próg drzwi i ruszyłam za brunetką.
-Jestem Julka. - powiedziałam kiedy już usiadłyśmy na sofie w salonie.
-Andżelika. - uścisnęłyśmy sobie dłonie.Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem nowych ludzi.
-Poznałaś już kogoś tutaj? - zapytałam.
-Jesteś druga osobą. pierwszą był wnioskuję że twój kuzyn, Georg.
-Ja pierwsze kogo poznałam po przyjeździe to przyjaciele Georga. Poznam cię z nimi jak chcesz. - zaproponowałam.
-O, pewnie. Wiesz, jutro przyjeżdża tu jeszcze moja przyjaciółka Amanda. Może poczekamy na nią i dopiero wtedy przedstawisz nas kolegom Georga?
-Mi pasuje. Idę dzisiaj do fryzjera, wybierzesz się ze mną?
-Jasne. Muszę skoczyć na miasto i kupić sobie jakieś ciuchy. Ciotka wraca wieczorem więc myślałam jeszcze żeby zrobić zakupy.. - zastanowiła się.
-No to przyjdę po ciebie za godzinę chyba że już jesteś gotowa?
-Możemy wyjść teraz. Im dłużej na mieście tym lepiej. - zaśmiałyśmy się obie.
Cały dzień spędziłyśmy na przebieraniu w ciuchach i bieliźnie. W końcu wpadłyśmy do ostatniego już sklepu z kilkoma torbami. Po zakupach udałyśmy się do kawiarni na lody.
Kupiłam sobie dużo ciuchów. Czarna bokserka, kilka koszul w kratę, czarne spodenki z ćwiekami, kilka par butów, kilka staników, poszarpane spodenki i kilka T-shirtów. Andżelika praktycznie to samo.
W końcu padnięta wróciłam do domu. Około 24 przyszedł mi sms od Billa "dobranoc ;* mam nadzieję że zakupy były udane ;D " odpisałam "Udane, udane :) Idź spać ;* Dobranoc <3 "
I tak minął mi dzień.

*********************************
Mam niespodziankę, dla osób które jeszcze nie zauważyły dodałam bohaterów <3

wtorek, 7 stycznia 2014

7. Niech jedzie.

dzisiaj trochę przeskoczymy ;)
****************************************
Miesiąc później:
-Bill? - zapytałam patrząc na usypiającego czarnego.
-Mhm?
-Martwię się o Toma... Wyszedł z domu 4 godziny temu... Nie sądzisz że za bardzo na niego naskoczyliśmy? - przytuliłam się do klaty swojego chłopaka i westchnęłam.
-Nic mu nie będzie, kiedyś często tak wychodził. -odpowiedział tonem znaczącym że za najwyzej 5 minut on już będzie spał.
On zasnął a ja postanowiłam poczekać na dredziarza. Ostro się pokłóciliśmy i chciałam go przeprosić. Tak więc siedziałam w kuchni z książką w ręce i zastanawiałam się kiedy on wróci.
O koło 4 nad ranem drzwi frontowe otworzyły sie i zamknęły delikatnie. Tom szedł po ciemku, pewnie myślał że zasnęliśmy oboje. Wszedł do kuchni a ja zmierzyłam go wzrokiem. Nie był pijany. Dziwne ale OK.
-Zanim coś powiesz chciałam cię przeprosić. Nie powinniśmy na ciebie tak naskakiwać... - powiedziałam niemalże szeptem, co i tak wydawało się głośne zważywszy na ciszę panująca w całym domu bliźniaków.
-To ja powinienem cię przeprosić... - przyznał cicho.- w pewnym sensie pogodziłem sie z tym, że wybrałaś Billa ale pewna część mnie po prostu nie znosi tej wiadomości.. Mam wiadomość. Żeby ochłonąć i w spokoju pomyśleć wyjeżdżam w góry na 2 tygodnie.
-CO?! No nienormalny jesteś! O tej porze roku?! - tak, wiem. Zareagowałam trochę zbyt głośno bo obudziłam Billa.
-Co się tak drzecie..? - zapytał zaspany Bill, wchodząc do kuchni.
-Wyjeżdżam w góry a ona się na mnie drze. - powiedział Tom patrząc na brata.
-Jedziesz gdzieś gdzie jest śnieg przynajmniej? - zapytał Bill.
-Jeszcze pytasz! Masa śniegu! Pojeżdżę na nartach i snowboardzie i się jakoś podbuduje. - powiedział uradowany swoja decyzją..
Dla mnie to był łupi pomysł ale ok. Pokazał nam gdzie jedzie. Okazało się że zaraz pod szczytem wynajął drewnianą chatkę z własną trasą dojazdową, narciarską itp. No, oszalał.
Niestety nikt mnie nie chciał słuchać i w końcu odwieźliśmy następnego dnia Toma na lotnisko.

3 dni później:
-Bill! Bill! Kurwa, jebana mać! Bill! Ja pierdolę! Bill! -krzyczałam. Oglądałam właśnie wiadomości w dość nietypowej pozycjii. Leżałam z głową w dół i obie nogi na oparciu kanapy. Wracając do tematu. Oglądałam wiadomości gdy nagle podali ważne informacje a niniejszym to, że w miejscu do którego pojechał Tom wystąpią lawiny. Co jest najlepsze : ten domek nie był zarejestrowany ani spisany więc nikt Toma nie powiadomi! Gdy tylko skończyli nadawać informacje spadłam z kanapy.
-Julka! Co się stało?! Pali się?!- wpadł do salonu w domu moim i Georga w fartuszku. (Próbował coś ugotować). Wygląda tak słodko...
Jezu, Julka zamknij się i powiedz mu o Tomie!
-Tom. Lawiny. Musimy tam jechać! Szybko! Zarezerwuj pierwszy lot!
Brawo..
Rzucił fartuch i poderwał telefon ze stołu.
Lot mieliśmy za godzinę. Zostawiłam Georgowi karteczkę bo nie było go w domu tylko coś załatwiał z Guciem.
Gdy już wylądowaliśmy, Bill pojechał po skutery żeby wrazie czego szybko się stamtąd wydostać a ja ostrzec Toma. Bez kłótni że to niebezpieczne się nie obyło ale wyszło na moje.
Przez godzinę szłam pod górę ubrana jak eskimos. Jeśli Tom przeżyje tą lawinę to długo sobie nie pożyje...
Bez pukania wparowałam do domku.
-Co ty tu robisz?- zapytał szczerze zdziwiony Tom kiedy mnie zobaczył.
-Ty nie gadaj tylko się pakuj! Człowieku, lawiny!- krzyknęłam.
Tom bez słowa zaczął pakować rzeczy a ja mu pomagałam.
Dzwoni telefon, patrze- Bill.
-Julka! Pierwsza lawina już...- sygnał urwanego połączenia włączył się dokładnie wtedy kiedy wysiadł prąd i usłyszałam wielki huk.
Tom podbiegł do mnie i krzyknął próbując przekrzyczeć szum spadanego śniegu.
-Lawina nie zniszczy domku ale najwidoczniej zostaliśmy pogrzebani żywcem.
Godzinę później, kiedy wszystko już ustało Tom podszedł do jednego z oknien które wcześniej zabezpieczyliśmy szafami i czym się dało, czy nie ma jakiejś drogi powrotu. Niestety śniegu było grubo ponad 4 metry.
-Powiedz że przynajmniej masz jedzenie na kilka dni.. - powiedziałam zaglądając do szafek. - i latarki, i świece.
-jedzenia mam na 2 tygodnie, świece są w którejś z szafek a kanalizacja jest podłączona, sprawdzałem. Leci kilka metrów pod ziemią więc nie ucierpiała.
-Co my zrobimy?..
-Będziemy siedzieć i czekać na kogoś, kogo sprowadzi mój mądry braciszek. O patrz! Net mi działa! Słabo ale jednak!
-To poszukaj sposobu jak sie stąd wydostać!
-Ta, jasne. Najlepiej wpiszę "Ratunku! Utknęłam z bratem bliźniakiem mojego chłopaka a zarazem gitarzystą Tokio Hotel w domku w górach, który przysypała lawina!"- powiedział sarkastycznie.
Zmierzyłam go i usadowiłam się na kanapie.
-Georg mnie zabije-mruknęłam wpatrując się w jeden czarny punkt z podniesioną brwią, głową na dłoniach, z łokciani opartymi na kolanach.
-No nie wątpię. - powiedział odrywając się na chwilę od laptopa.
Co ja zrobiłam źle, że siedzę z Tomem w chatce w górach, pod kilkoma metrami śniegu?
Tom zaczął kląć jak w szewskiej pasjii i z trzaskiem zamknął klapę laptopa.
-Wszystko padło- powiedział zrezygnowany.
-Normalni ludzie albo by panikowali że umrą albo cieszyli, że zostali uwięzieni z Tomem Kaulitzem a ja się martwię tym, że jak przeżyjemy oboje nie pożyjemy sobie długo i spokojnie - westchnęłam.
-Nie wiem jak ty ale ja idę spać. - poinformował po kilku minutach Tom.
-Idź, przyjde jak mi się znudzi czytanie.
-To tu są jakieś książki? - zdzwił się.
-Tak, leżały w szufladzie pod kanapą.
Wzruszył tylko ramionami i poczłapał na górę.
W takich momentach tęsknie za Billem. On by coś wymyślił, albo jakby tu był to bym się nie martwiła. To jest takie chore. Utknęłam pod lawiną, z bliźniakiem mojego chłopaka, któremu się podobam. Szlag by te jego wakacje. Jedno jest pewne. Niezapomniane napewno będą.

Bill:
Gdy tylko połączenie się urwało zadzwoniłem do Georga.
Kiedy się dowiedział co się stało - zamdlał. Po tym gadałem z Gustavem.
Obiecał że zbiorą się i przyjadą.
Ja naprawdę boję się o Julkę. Jest tam z Tomem. Może nie powinienem tak myśleć ale znam swojego brata i wiem do czego jest zdolny.
Następnym razem w takiej sprawie (oby ich nie było!) nie pozwolę postawić Julce na swoim.
W nocy nie mogłem spać, myślałem o tym żeby przeżyli. Modliłem się nawet. Jestem wierzący ale nie praktykujący, nie mam czasu na codzienną modlitwę i cotygodniowe chodzenie do kościoła. Rano kiedy odbierałem z lotniska chłopaków wyglądałem jak zombie. Nawet nie miałem siły, żeby się pomalować.
Ratownicy dostali wczoraj alarm i ruszyli na penetrowanie terenu ale uprzedzili że samo odkopanie ich zajmie dwa dni. Razem z chłopakami robiliśmy co mogliśmy i byliśmy na bieżąco z posunięciami w sprawie. Wracaliśmy z miasta, ja prowadziłem. Byłem tak zmęczony że nie zauważyłem jelenia na drodze.
-Bill uważaj!... [...]

←_→_←_→_←_→_←
Tadam!  ^^ myślałam nad czymś oryginalnym i buh! Lawina :)
Dobranoc ;*

poniedziałek, 6 stycznia 2014

6. Ciszej pacanie!

Julka:
Słyszałam głosy. Różne. Nie jestem w stanie powiedzieć czyje, wszystkie zlewały się w jedno.
Chciałam dać komunikat mięśniom, żeby się poruszyły. Nic z tego. Masakra!
Dobra. O, zaczynam coś rozróżniać...
-Julka, obudź się. Słyszysz? Proszę obudź się.. - wyszeptał Tom z cichym westchnieniem. Bo to chyba był Tom..
Chciałam dać mu jakiś znak, że słyszę.
Udało mi się poruszyć dłonią. Chyba to zobaczył bo wplątał swoje palce w moje i ścisnął.
Chcę otworzyć oczy. Czuję jakbym miała powieki z ołowiu ale skupiłam się tylko na tym i udało się. Zobaczyłam pochylonego nade mną Toma, za nim stał uśmiechnięty Georg. Spojrzałam w drugą stronę i ujrzałam... mamę?! Co ona tu robi?! A ci jeśli każe mi wrócić do Polski?! Ja chcę zostać z Georgem, Gustavem, Tomem i Billem!
-Skarbie...- powiedziała mama.
-Ile spałam?- zapytałam słabo. W ustach miałam Saharę, gardło mnie piekło i czułam jakby było całkowicie wyschnięte.
-Dwa tygodnie...- odpowiedziała szeptem.
Georg podszedł do szafki nocnej i przystawił mi do ust wodę ze słomką.
Jaki on kochany..
-Pij- powiedział.
Kiedy już poczułam że gardło wraca do normalnego stanu uśmiechnęłam się z wdzięcznością do Georga a on odstawił kubek.
-Powiecie mi co się stało? - zapytałam podnosząc się delikatnie i opierając plecy na poduszkach.
Wszyscy spojrzeli na siebie zakłopotani. W tej samej chwili do sali wszedł Bill z Gustavem i chyba to uratowało ich od odpowiedzi.
Gustav wyraźnie zadowolony położył mi gazetę na kolanach.
Wzięłam ją ostrożnie do ręki i zaczęłam przeglądać strony aż natrafiłam na coś ważnego.
" Chłopaki z Tokio Hotel są wstrząśnięci zachowaniem jednej z fanek. " głosił nagłówek. Czytam dalej. " Podczas koncertu we Frankfurcie Julia S. (16l.) straciła przytomność. Przerażony kuzyn, Georg Listing (19l.) rzucił gitarę i pobiegł do dziewczyny. Bill (17l.) dał znak reszcie aby przestali grać i ogłosił przerwę.
Okazało się że zazdrosna o chłopaków fanka próbowała otruć Julię za pomocą dosypanej do herbaty trutki.
Chłopaki wrócili niechętnie na scenę i bez żadnych bisów, po zakończonym występie zeszli z niej udając się prosto do szpitala. Tam dowiedzieli się że Julia może umrzeć. Oburzeni całą sytuacją Georg, Tom i Bill wybiegli przed szpital i ogłosili że dziewczyna przez głupotę psychofanki może wkrótce umrzeć.
-Chcecie wiedzieć co się dzieje?! - krzyknął Tom. - To słuchajcie! Przez głupotę jednej z fanek cierpi niewinna osoba! Kuzynka Georga umiera! Będziemy szukać osoby która zrobiła Julce takie świństwo!
-Co dokładniej dzieje się z dziewczyną? - zapytała jedna z reporterek.
-Ktoś podał jej środek usypiający i trutkę od której jej ciało przestaje przyjmować tlen. Ona umiera.. - powiedział Georg nie kryjąc łez.
-Będziemy szukać osoby która tak ją skrzywdziła, choćby osobiście. Dopilnujemy żeby dostała najcięższy wyrok. -poinformował Bill.
-Tom, po tobie widać że zależy ci na tej dziewczynie, jaka jest prawda? Co sie dzieje miedzy tobą a nią? - padły kolejne pytania ze strony mediów.  Chyba każdy był ciekawy co się dzieje między tą dwójką.
-Julka jest dla mnie ważna, chcę się zmienić i zostać przy niej, ale znam jej wewnętrzny dramat. Dramat toczący się w jej sercu. Ona decyduje między mną a Billem. - odparł smutno zapytany.
-Ostatnie pytanie. Georg, jak się czujesz widząc swoją kuzynkę w takim stanie?
-A jak mam się czuć?! jestem załamany! Julka umiera przez jakąś fankę która zobaczyła w BRAVO dwa fotomontaże na których jest z Tomem i Billem. Umiera przez fankę która myśli że to właśnie ona jest nam przeznaczona, że nie mamy prawa mieć rodziny, kogoś kogo kochamy bardziej niż innych! Ale my mamy prawo mieć kogoś kogo kochamy ponad wszystko. Fanki które nie akceptują naszych związków nie akceptują naszego szczęścia. Jesteśmy marionetkami w ich rękach. Bynajmniej my tak to widzimy. -zakończył gitarzysta po czym powrócili do budynku.
Na szczęście lekarzom udało się usunąć trutkę z organizmu dziewczyny i teraz odpoczywa w szpitalnej sali pod ciągłą opieką lekarzy, matki i jakby nie było... chłopaków z Tokio Hotel. "
Pokręciłam głową.
-Możecie zostawić nas samych? - spojrzałam na Toma. Reszta powoli zaczęła wychodzić z sali.
-Skąd wiesz co czuję?- wyszeptałam kiedy zostaliśmy sami.
-Widzę to. Jak patrzysz na Billa, jak zachowujesz się przy mnie. Nie jestem taki głupi za jakiego mnie uważają. - uśmiechnął się.
-Tak naprawdę to masz rację. Coś mnie ciągnie do Billa tak samo jak do ciebie. Nie wiem do którego bardziej..
-Jeśli wybierzesz jego, zrozumiem. Też bym wybrał Billa - zaśmiał się- jakbym miał do wyboru podrywacza który często zmienia dziewczyny a stałego w uczuciach romantyka..
-Wszystko nie miało tak być... chciałam poznać miłego chłopaka i z nim być. To jest naprawdę trudne. Ty się mną interesujesz a Bill...  Sama nie wiem.
Tom uśmiechnął się pocieszająco.
-Myślę że mu na tobie zależy. -odparł cicho.
-Dobra, koniec tematu. Ty mi lepiej powiedz kiedy mnie wypisują? - spojrzałam na niego z podniesioną lewą brwią.
-No.. eh.. chyba za 2-3 tygodnie.. - powiedział unikając mojego wzroku i drapiąc się z zakłopotaniem po głowie.
-Co?! Was pojebało.. [...]- puściłam wiązankę przekleństw do lekarzy, tej psychofanki i przy okazji zaczęłam kląć na czym świat stoi.
Tom zaśmiał się, pogłaskał po włosach i wyszedł z sali. Za oknem robiło się ciemno kiedy do sali wpadła mama. Miała zostać przy mnie na 1 warcie. Drugą od godziny 4 w nocy, obejmował Georg.
Czułam że z mamą czeka mnie poważna rozmowa.. nie myliłam się...
-Mamo, za nim cokolwiek powiesz... posłuchaj. Ja chcę zostać z Georgem. Życie kuzynki sławnego gitarzysty nie jest łatwe ale chcę tu zostać. Tu jest moje miejsce. Z Georgem, Billem, Tomem i Gustavem. Już się do nich przyzwyczaiłam i pokochałam, nie próbuj mnie z nimi rozdzielać i obwiniać ich o to że jestem w szpitalu - zakończyłam.
-Ależ córciu, nie zamierzałam cię zabierać do Polski. Zostaniesz z Georgem.- Powiedziała uśmiechając się lekko.
-Ej! To po co ja do cholery taki monolog wygłosiłam? - zaśmiałam się, udając urażoną.
Po godzinie rozmowy z mamą byłam strasznie zmęczona i zasnęłam. Jak się obudziłam, przy łóżku siedział już Georg. Za oknem świtało a niebo miało jeszcze lekko czerwoną barwę więc wnioskuję że mogła być piąta rano. Ha, no chyba mi na mózg padło, że tak wcześnie wstaję. Długo nie myśląc położyłam się jeszcze spać. Po raz kolejny obudziłam się chyba o 8, nie wiem tak dokładnie. Nic mi się nie śniło, zresztą praktycznie nigdy nie mam snów wiec się tym nie przejęłam.
Do sali wszedł lekarz i poinformował mnie, że będę miała dzisiaj bardzo dużo badań. Pierwsze o 12. Zapowiada się dłuuugi dzień. Koło 10 przyszli bliźniacy a koło 9 Gustav. Po wczorajszej rozmowie z Tomem zdałam sobie sprawę, że on wie o mnie praktycznie wszystko. Tom chyba rozmawiał z Billem o tym o czym wczoraj ze mną ale żaden się do tego nie chciał przyznać.
Co za ludzie.
A więc o 12 przyszedł lekarz i zabrał mnie na badanie krwi, wzroku, słuchu itp. Sprawdzał czy nie wystąpiły żadne skutki uboczne. Najwidoczniej nie.
Kolejne 2 dni mijały tak samo. Badania, odpoczynek, badania, kontrole, leki. Miałam dość. Wszystko było tak samo aż do chwili kiedy wartę CAŁONOCNĄ przejął Bill. Zawsze noc dzielili na 2 osoby ale tym razem odpuścili i zostawili Billa samego. Gdy już wszyscy wyszli i zostaliśmy sami.
-Idę po kawę, przynieść ci coś? - zapytał czarny wstając.
-Wodę. I jakbyś mógł to coś do jedzenia, np. banana.
Na twarz wstąpił mu uśmiech tak szeroki że myślałam, że rozciągnięty na całą twarz a oczy mu się zaświeciły.
-Jezu. Tak samo zareagował Tom. Ja rozumiem że macie skojarzenia ze słowem banan, no ale bez przesady!
Chłopak zaśmiał się i wyszedł z sali.
Po chwili wrócił z moją wodą i bananem. Podał mi moją "kolację" z dziwną miną. Kiedy już zjadłam postanowiłam z nim porozmawiać.
-Bill..- zaczęłam ale mi przerwał.
-Tak, czuję coś do ciebie. Tak, gadałem o tym z Tomem. I nie, nie wiem ci masz zrobić. - powiedział na jednym wdechu, odpowiadając na pytania które kłębiły mi się w głowie. Delikatnie wstałam i pocałowałam zdezorientowanego Billa w usta. Na początku nie wiedział co ma zrobić ale ostatecznie oddał pocałunek. Chyba wybrałam. Czy dobrze, okaże się w przyszłości.
-Ty powiesz Tomowi czy ja mam to zrobić? - zapytałam niepewnie.
-Biorę to na siebie.- obiecał.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. Łóżko było dość szerokie więc Bill położył się obok mnie a ja się w niego wtuliłam. Dopóki nie zasnęłam palcem rysował mi na plecach kółeczka, ot taki uspakajający gest. Najlepsze w życiu decyzje podjęłam na spontanie, miejmy nadzieję, że tym razem się nie pomyliłam.
Uchyliłam powieki.
Nademną nachylali się Tom i Georg.
-Tom, czy ja wam nie mówiłem że łapy macie trzymać z daleka od Julki? -Georg spojrzał na uśmiechniętego Toma a następnie na śpiącego jeszcze Billa.
-Mówiłeś, mówiłeś.- odparł Tom patrząc na mnie i Billa.
Z czego on tak tego ryja cieszy? A, już pamiętam, cofam pytanie.
Uniosłam się lekko, budząc przy tym czarnego. Nawet nie otworzył oczu. Wymamrotał tylko:
-O, księżniczka już wstała.- i dał mi buziaka w policzek.
Tom wybuchnął śmiechem. Dopiero teraz Bill raczył otworzyć oczy.
-Ciszej pacanie, ja tu spać próbuję.- rzucił w stronę brata i odwrócił się w drugą stronę.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę wyjścia z sali.
-A ty gdzie? - zapytał Georg.
-Do łazienki.- powiedziałam i wyszłam, kątem oka zauważając daremne próby obudzenia Billa.
Kiedy szłam korytarzem natknęłam się na faceta z aparatem. Jezu, kto tu wpuścił paparazzich? Przeszłam koło niego obojętnie ale zrobił mi kilka zdjęć. To już jutro pewnie będzie w gazetach a wyglądam...  hmm.. najlepiej to opiszę. Włosy rozczochrane, stoją w każdą stronę świata, zmęczone oczy, piżama składająca się ze stanika, szarej podkoszulki i czarnych, krótkich spodenek.
Wróciłam do sali, Bill już wstał i właśnie zbierał się do domu.
-Pa skarbie.- powiedział dając mi buzi w policzek i wychodząc z sali.
"Skarbie" jak fajnie to brzmi kiedy on to mówi... już codziennie chcę móc się w niego wtulać i słyszeć to słowo..
★★★★★★★★
Większość tego rozdziału napisałam w wannie więc jest luźno ;) mam nadzieję że się podobało :) a, z Oliwią wszystko dobrze, lekarze się pomylili. Tak się cieszę że wszystko jest OK ^^